Sans-serif

Aa

Serif

Aa

Font size

+ -

Line height

+ -
Jasne
Ciemne
Sepia

Subiektywna preselekcyjna lista marzeń, porażek i szans

Cztery lata awansów do finału z rzędu to wspaniały wynik, jednak każdy Polski fan marzy o prawdziwym podboju Europy w samym finale. Z kim byłoby to możliwe? Kto by zaś kompletnie nie podołał zadaniu? Poznajcie moje typy!

Dyskusji o tym, kogo zobaczymy lub chcielibyśmy zobaczyć w finale preselekcji, które odbędą się najprawdopodobniej pod koniec lutego – nie brakuje. Ta zupełnie oczywista i naturalna fala reakcji zmotywowała mnie do podzielenia się swoimi spostrzeżeniami. Aby jednak nie uczynić mojego tekstu płytkim, postanowiłem podzielić go na trzy osobne kategorie kandydatur. Pierwsza z nich będzie obejmować artystów, których szczerze uwielbiam, jednak nie są oni w najmniejszym stopniu zainteresowani wyjazdem do Lizbony. W drugiej skomentuje kandydatury, które bardzo często spotykają się z entuzjazmem innych osób, jednak dla mnie od samego początku są sporym nieporozumieniem. W ostatniej trzeciej o połowę mniejszej zakładce poświęcę miejsce ludziom, którzy na ten moment są bliscy lub już publicznie zadeklarowali chęć walki o bilet do Portugalii i ich akces uważam za znakomity pomysł. A więc ruszamy!

Kandydatury idealne ale póki co nierealne
Dawid Podsiadło

Niezaprzeczalna muzyczna jakość prezentowana przez Dawida, jest stale hołubiona przez ogromną liczbę słuchaczy. Czy ten fakt jednak może kogokolwiek dziwić? Nie ukrywam, że nie widzę na polskim rynku muzycznym nikogo cechującego się artystyczną dojrzałością na poziomie prezentowanym przez tego jegomościa. Tworzenie od wielu lat popularnych radiowych hitów przy jednoczesnym zachowaniu ich alternatywnego i wartościowego wymiaru to prawdziwy majstersztyk, który sam osobiście niebywale doceniam. W utworach od zaledwie rok starszego ode mnie wokalisty nie doświadczymy banalnych tekstów oraz sztampowych melodii, za to możemy być pewni pełnokrwistej podróży na przecięciu wielu gatunków muzycznych uzupełnionych o jego fenomenalną barwę głosu. Biorąc pod uwagę, że każdy muzyczny ruch Dawida wydaje się cechować bardzo dobrze przemyślana strategia – jego potencjalny Eurowizyjny akces mógłby być najlepszą możliwą wiadomością, jaką spotkała Polskich fanów od lat. Wystarczyłoby tylko pozostawić mu ogromną dawkę autorskiej swobody… a już sama kompozycja oraz nietuzinkowy sposób bycia zwycięzcy drugiego sezonu programu X Factor zrobiłby swoje na tle konkursowej stawki!


Dorota Miśkiewicz

O sile, jaka tkwi w kobietach pochodzących z niebywale umuzycznionych rodzin mogliśmy się przekonać przez ostatni rok dzięki wspaniałej Kasi Moś. Pani Dorota byłaby bez wątpienia kontynuatorką tej tendencji wśród naszych reprezentantów. Dla osób niezaznajomionych z jej muzycznym resime przytoczę najważniejsze jego elementy: będącą z sukcesami na rynku od 1996 roku wokalistka jazzowa i popowa, kompozytorka, autorka tekstów oraz skrzypaczka. Córka Henryka Miśkiewicza – światowej klasy saksofonisty jazzowego. Siostra Michała Miśkiewicza perkusisty w kwartecie Tomasza Stańki. Brzmi imponująco? Zdecydowanie! Tak ogromnym talentem można byłoby z sukcesem obdarzyć tuzin innych artystów, jednak wszystkie jego pokłady tkwią w jednej kobiecie. Czuć to zresztą w muzycznych dokonaniach Pani Doroty, które są prawdziwą ucztą dla duszy i uszu niezależnie od wybranego momentu. Możemy się tylko zastanawiać nad tym, jak efektywnie zostałby wykorzystany nasz start z utworem tej wokalistki w Lizbonie – gdzie sami twórcy sceny odchodzą wyraźnie od show na poczet jakości muzycznej.


Paula & Karol

Duet złożony z Pauli Bialskiej oraz Karola Strzemiecznego to przykład, jakie perły z nieznanych logice przyczyn omijają największe rozgłośnie radiowe, oraz stacje telewizyjne. Ten folkowo-popowo-rockowy projekt obecnie promujący najnowszy krążek Our Town, może pochwalić się czterema znakomitymi albumami wirtuozersko łączącymi taneczne i balladowe kompozycje, które z marszu podbiły i dalej podbijają serca tysięcy słuchaczy. Co istotne tej absolutnie unikalnej muzycznej jakości Paula i Karol nie gubią na scenie czego miałem przyjemność doświadczyć w swoim życiu dwukrotnie. Po dziś dzień jestem też zachwycony faktem ich ogromnej otwartości, dobroci oraz tego, jak niebywale sympatycznymi ludźmi na co dzień są. Jestem szczerze przekonany, że wrzucając te wszystkie składniki do worka z napisem Eurowizja – otrzymalibyśmy perfekcyjny miks, którego cała Europa nie zapomniałby na wiele lat. My Polacy również, dzięki świetnej pozycji w sobotnim finale!

KARI

Jeśli szukamy artysty, który znakomicie łączy ze sobą pop oraz alternatywę to trudno mi nie pomyśleć w pierwszej kolejności o Kari Amirian. Do dzisiaj jej debiutancki krążek Wounds and Bruises uważam, za jeden z najlepszych longplayów, jakie dane było mi usłyszeć w życiu wprost od polskiego artysty. Na tak pochlebną ocenę jej talentu wpływa wiele czynników, jednak na szczególne podkreślenie zasługują wedle mojej oceny dwie rzeczy. Po pierwsze: hipnotyzujący głos, który ma w sobie dokładnie to, co potrzeba, aby wbić osobę niezaznajomioną z jej twórczością w fotel. Po drugie zaś: obce wielu jej kolegom i koleżankom kreatywne wcielanie, a nie plagiatowanie rozwiązań z muzyki podbijającej zachodnie listy przebojów. Za twórczością Kari stoi niezaprzeczalny mistycyzm oraz ogromne pokłady czystego talentu, które same proszą się o wypłynięcie na szersze wody. A czy jest jakiś większy zbiornik ludzkich emocji skonfrontowanych z muzyką niż Konkurs Piosenki Eurowizji?


Young Stadium Club

Nie przepadam za sprowadzaniem naszych rodzimych projektów do łatki polskiej wersji lub odpowiedzi na bardziej znaną zachodnią markę – jednak w tym przypadku trudno nie określić tej grupy jako naszą wersję Foster The People. Wysmakowany i zarazem nowoczesny elektroniczny pop to wizytówka Young Stadium Club za których twórczością przepada coraz większa liczba osób. Na ogromny plus trzeba zaliczyć tej formacji ogromną łatwość z jaką przychodzi jej komponowanie chwytliwych melodii połączonych ze świetnymi tekstami. W efekcie tej zacnej praktyki nucenie piosenek długo po ostatnim ich odtworzeniu jest więcej niż pewne! Czemu więc Europa z Australią nie miałyby otrzymać tak wartościowego prezentu muzycznego i z nieukrywaną przyjemność zagłosować na propozycję w wykonaniu członków grupy założonej w 2013 roku? Dzielmy się dobrą muzyką i to, czym prędzej!


Faworyci wielu fanów którym mówię NIE
Ramona Rey

Doskonale pamiętam 2005 rok, kiedy utworem, Zanim Słońce Wstanie zaprezentowała się nam po raz pierwszy Katarzyna Okońska występująca pod pseudonimem Ramona Rey. Zaciekawiony tym czy ten niezły utwór będzie zapowiedzią nowego ciekawego zjawiska na polskiej scenie muzycznej, obserwowałem jej dalsze poczynania. Ku mojemu przerażeniu okazało się, że debiut był prawdopodobnie ostatnim tchnieniem dobrej muzyki w wykonaniu Ramony. Później co rusz stawaliśmy się ofiarami totalnie dziwnych kompozycji, które jedna po drugiej zbliżały się coraz bardziej do granicy totalnych muzycznych odpadów. Ich głównym grzechem był zupełny brak zamysłu czym właściwie mają być. W twarz rzucano nam miliony dźwięków oraz pomysłów, których najprawdopodobniej po dziś dzień nie rozumie sama zainteresowana. Sprawy nie polepszały zupełnie zdziwaczałe wokale oraz delikatnie mówiąc abstrakcyjne zabiegi w warstwie tekstowej. Jak wynika ze wpisów na oficjalnym fanpage’u artystki, rozważa ona poważnie włączenie się do walki o wyjazd na przyszłoroczną Eurowizję. Osiągnąć ten cel ma pomóc jej najnowsza kompozycja EUVI, która choruje na dokładnie taką samą przypadłość jak praktycznie wszystkie utwory wyprodukowane przez nią w przeszłości. Z tego też powodu trzymam mocno kciuki, aby związki z naszym ulubionym konkursem zakończyły się dla Ramony na etapie podejrzanie wyglądającego skrótu jaki dobrała na tytuł tej piosenki!


Margaret

Choć kwestię partycypacji w Krajowych Eliminacjach eliminuje praktycznie w pył udział wokalistki w Melodifestivalen – to wiele osób dalej wierzy, że TVP zaprosi Margaret do udziału w naszym dużo mniej uznanym show. Tutaj warto postawić następujące pytanie: ale właściwie, po co miałoby się tak stać? Kult maryjny skupiony wokół Małgorzaty Jamroży przybrał na sile dwa lata temu, kiedy to totalnie odtwórczy, ale niewątpliwie chwytliwy utwór Cool Me Down musiał słusznie uznać wyższość kompozycji Michała Szpaka. Od tego momentu artystka stała się dla wielu fanów w Polsce i za granicą wręcz kultową postacią, w której malutkich dłoniach i bez dyskusyjnie nędznym na żywo wokalu upatruje się odpowiedzi na wszystkie Eurowizyjne bolączki naszej ojczyzny. Jak ogromnym ciosem dla wielu reprezentantów tej pokaźnej grupy, musiała być wiadomość o przyjętym zaproszeniu do najlepszego formatu preselekcyjnego w Europie. Padły wielkie słowa, momentami zahaczające o tragikomiczny wręcz absurd (temu poświęcę obiecany osobny tekst), jednak nie zmieni to faktu, że utwór In My Cabana powalczy o wyjazd na Eurowizję… czyli wydarzenie, od którego desperacko ciągle stara się dystansować sama Margaret. Czy wyjedzie więc do Lizbony? Sądzę, że co będzie dla niej niewątpliwą ulgą – nie. Gdybym jednak się mylił, to dalej tę sytuację będę traktował z uśmiechem na twarzy. W końcu to nie nasz kraj będzie wtedy przeżywał kolejne medialne bum, które ponownie zakończy się jeszcze większym niż wcześniej pęknięciem balonika nie możliwych do zrealizowania oczekiwań.


Sylwia Grzeszczak

W odróżnieniu do wspomnianych wcześniej artystek, darzę Sylwię Grzeszczak sporą sympatią. Trudno aby było inaczej jeśli mowa o osobie, która jest ostoją normalności w żonglującym swoją prywatnością celebryckim towarzystwie. Nie ulega wątpliwości, że artystka ta stara się jak najlepiej realizować swoją pasję, jaką jest komponowanie muzyków dla swoich fanów. Ci zresztą dają za każdym razem głośno znać, że doceniają to co Sylwia robi umieszczając jej piosenki oraz albumy na szczytach list. Pozostawiając jednak solidne rozwiniętą zgryźliwość na boku, ja za owocami jej pracy nigdy nie przepadałem. Zdecydowanie wątpię czy wokalistka byłaby stanie wykrzesać z siebie na poczet Eurowizji spore pokłady charyzmy, literackiej dorosłości i wokalnej techniki. Potężne braki w tych trzech obszarach rzucają się w oczy i uszy nie tylko mi od wielu już lat. Stąd niekoniecznie rozumiem optymizm wielu osób, które wierzą, że dałoby się je zniwelować za machnięciem czarodziejskiej różdżki. Czy faktycznie więc w pewnej szafce leży utwór który zmieniłby o 180 stopni naszą percepcję? Wolałbym jednak się o tym nie przekonać, szczególnie kosztem Eurowizji!


Michał Szpak

Teraz pora na zdecydowanie najbardziej utalentowanego oraz najlepiej wyposażonego wokalnie człowieka w tej grupie. Nikt nie może odebrać Michałowi wszystkiego, co osiągnął dwa lata temu w Sztokholmie. Mimo wielu głosów powątpiewających w szanse kompozycji Color Of Your Life, ta na scenie w Globen podbiła serca milionów osób – wprawiając nas wszystkich w ekstazę.  Żaden szanujący się fan nie zapomni momentu, w którym do wyników jury zostały dodane te publiczności oraz widzów zebranych w arenie śpiewających wraz z Michałem refren utworu. Od momentu wygranych przez niego preselekcji minie niebawem dwa lata i w powietrzu unosi się wiele spekulacji o tegorocznym, wielkim powrocie wokalisty do stawki. Kluczową rolę w marszu po ponownie reprezentowanie Polski miałby spełnić utwór Don’t Poison Your Heart, czyli rockowa ballada utrzymana w ukochanej przez Michała stylistyce lat 80. tych. Wiele osób się nią zachwyca, ja jednak uważam ją za jeszcze mniej wyrazistą, niż utwór z którym debiutował na Eurowizji. Nie czuć w niej tego charakterystycznego uderzenia, nie widać i nie słychać momentu, który utkwi w głowach i podbije serca, co mogłoby ją skazać na szokujące zapomnienie. Stąd nie uważam za rozsądne, aby grzebać swoje imponujące już dziedzictwo pod naporem nawet najbardziej wybujałych wyobrażeń fanów. Michał – wróć koniecznie, ale to jeszcze nie ta pora!


Sławomir

Rosnąca popularność internetowego objawienia, jakim jest Sławomir, szczęśliwie omijała mnie przez bardzo długi czas. Zapewne jak u sporej liczby osób, momentem, w którym zostałem skonfrontowany z jego twórczością – był okres prowadzący nas do ostatniego sylwestra. Wtedy też trzeba było pogodzić się z wszędobylskim tekstem o wielkiej miłości w Zakopanem, niepozbawionej oblewania się szampanem. W ramach lokalnego folkloru, pozbawionej wszelkich wymagań muzyki, przy której ludzie mają się powygłupiać (szczególnie kiedy alkohol znajduje się w zasięgu ręki) akceptuje obecność tego człowieka na rynku muzycznym. Schody zaczynają się w momencie, w którym ktokolwiek stara się przekonać kogokolwiek, że parodia disco polo – jest dobrym sposobem na powrót do łask żywych utworów wysyłanych przez Polskę na Eurowizję. To nie ten poziom produkcji, to nie ten mentalny bagaż, jaki oczekujemy od jakiegokolwiek utworu pretendującego do wyjazdu w naszych barwach. Konkurs Piosenki Eurowizji słusznie odchodzi od parodii i typowych joke entries – nie ma więc powodu, abyśmy rzucali się na pożarcie i kopali fundamenty tego, w co sami wierzymy, że jest słuszne.


Bliskie potwierdzenia zgłoszenia którym kibicuję
Isabell Otrębus

Zeszłoroczna Eurowizyjna propozycja Voiceless podzieliła fanów na dwie grupy chwalące lub krytykujące jej jakość. Wygląda na to, że utwór Delliurium zdecydowanie przechyli szalę na korzyść zdania tych pierwszych. Kompozycja, która została zaprezentowana po raz pierwszy w ramach Sylwestra organizowanego przez TVP w Zakopanem – ma prawo się podobać. Po raz kolejny za jego produkcją stała sprawdzona Szwedzka ekipa co słychać w jej brzmieniu. Nowoczesna klubowa melodia przeplatana znanymi z innych hitów elementami, mocny wyrazisty refren i dużo wyżej notowane w rejestrach wokale sprawiają, że to absolutny pewniak do finału preselekcji. Czy materiał na wyjazd do Lizbony? O tym przekonamy się znając już wszystkie piosenki w stawce, ale nie ulega wątpliwości, że poprzeczka została zawieszona na bardzo dobrym poziomie.

Leszek Stanek

Choć nie znamy jeszcze konkretnej piosenki, z jaką artysta chce zawalczyć o finał preselekcji to spoglądając na całokształt jego twórczości można ufać, że będzie dobrze. Przyznam szczerze, że Stanek to postać dla mnie cały czas dosyć anonimowa – jednak uważni obserwatorzy mogli słuchać jego utwory już sporo wcześniej niż ja na nie trafiłem. Jeśli wokalista nie zapomni o swoim największym atucie jakim jest bardzo ciepła barwa głosu i postawi go na piedestale swojej piosenki – to walka o zwycięstwo może stać się bardzo realna!

Magdalena Krzemień

Uczestniczka 8. sezonu talent show The Voice of Poland przyznała w jednej z odpowiedzi do fanów, że walka o wysłanie piosenki do polskich preselekcji trwa. Jako osoba, która praktycznie nigdy nie obejrzała choćby malutkiego kawałka tego programu, nadrobiłem szybko zaległości i bardzo entuzjastycznie podchodzę teraz do tej zapowiedzi. Istnieje spore prawdopodobieństwo, że rodzime talenty pochodzące właśnie z tego programu uratują poziom całego koncertu… a skoro tak to nie może tak zabraknąć Magdaleny. Pełen energii i mocy głos, talent do odnajdywania się w różnych gatunkach muzycznych oraz wielka uroda – to świetny pakiet, którym możemy chwalić się całej Europie!


A wy kogo zakwalifikowalibyście do każdej z tych grup? Zapraszam do dzielenia się swoimi typami w komentarzach!