Sans-serif

Aa

Serif

Aa

Font size

+ -

Line height

+ -
Jasne
Ciemne
Sepia

Tulia: „Spodziewajcie się efektu WOW!”

Przedstawiciele naszej redakcji pojawili się na piątkowym koncercie Tulii w Katowicach, gdzie mieliśmy także okazję zadać kilka pytań naszym reprezentantkom na tegorocznym 64. Konkursie Piosenki Eurowizji!

Z owocem naszej rozmowy… odbytej przy orzeszkach z członkiniami zespołu na kilka dni przed ich wylotem do Tel Awiwu – możecie się zapoznać zarówno w wersji tekstowej, jak i dźwiękowej. Gorąco polecamy obie!

Jesteście na kilka dni przed wyjazdem do Tel Awiwu. Jak tam Wasze emocje, poziom stresu, samopoczucie? Kiedy właściwie udajecie się do Izraela zarazem rozpoczynając swoją Eurowizyjną przygodę?

Wylatujemy 3 maja, będąc dokładnym chyba o godzinie 10:00 mamy nasz samolot. W zasadzie raczej się nie stresujemy, na razie, raczej chcemy się tym cieszyć. Jesteśmy zadowolone! Nie możemy się doczekać, jak wyjdą pierwsze próby.

Ostatnio brałyście udział w kilku eurowizyjnych pre-party: Londyn, Amsterdam, Madryt. Jaką z imprez wspominacie najlepiej, gdzie była najlepsza scena, atmosfera, czy może jeszcze jakieś inne rzeczy, które wpłynęły na to, że będziecie ją pamiętać najbardziej?

Wszystkie pre-party… ale <trzy cztery> AMSTERDAM! Wszystkie miło wspominamy, ale w Amsterdamie była jakoś największa energia od publiczności, to było też nasze pierwsze show. W Amsterdamie, gdy już wchodziłyśmy na scenę, publiczność była bardzo rozgrzana, w ferworze zabawy i w ogóle tam były też fajne te występy pomiędzy – duże hity, więc też tam się znakomicie wszyscy bawili. Było bardzo dużo ludzi, wielu widzów, słuchaczy i nikt tak się nie skupiał chyba na tym, jak to wypadnie, ale raczej na chwili, także my się tam wpisałyśmy idealnie ze swoją piosenką. (…) Klaskanie – w ogóle to nie było planowane tak na samym początku, jak wchodziłyśmy. Miało to być troszeczkę inaczej wyreżyserowane, ale ludzie tak dobrze się bawili, że ta energia nas tak poniosła, pobudziła do tego. Tam też wszystko było bardzo dobre pod kątem organizacyjnym, pozostałe pre-party no to wiadomo…

© tulia.official (Instagram)

Na każdym z pre-party tym, co robiło ogromne wrażenie na wszystkich był wasz znakomity wokal i głos, we wszelkich rankingach najlepszych występów danego wieczora byłyście bardzo wysoko, nawet w TOP 3. Ale to nie tylko głos… a również wasze piękne, wielobarwne kreacje i stylizacje, zawsze dopracowane, utrzymane w klimacie ludowym. Współpracujecie z 1683 Atelier, opowiedzcie coś więcej o tej współpracy? Czemu akurat ten dom mody, jak ta współpraca przebiega, czy coś też same projektujecie, jak duży wpływ macie na projekty?

Rzeczywiście jest tak, że wszystko to, co nosiłyśmy do tej pory, wynikało przede wszystkim z naszej kreatywności. Natomiast nawiązałyśmy współpracę z naprawdę świetnymi artystami, właściwie to z artystką i z krawcem, który ma wielki talent w rękach. Oni współpracują z wieloma polskimi wokalistami i artystami, między innymi na przykład z Michałem Szpakiem [i Roxie Węgiel – przyp. red.], także ten temat eurowizyjny jest im bliski, ale to się tak stało, że się zaczepiliśmy przez wytwórnię. Wytwórnia zorganizowała spotkanie i po prostu się polubiliśmy z Mikaelą. Mikaela pochodzi ze Szwecji, jest pół Szwedką, pół Polką. Wychowywała się w Szwecji, później mieszkała w Londynie i teraz tak jej się podoba w życiu dorosłym Polska i tak ją fascynuje, że tutaj postanowiła zamieszkać na stałe – w Warszawie. Okazuje się, że ona też się interesuje historią Polski i folklorem i to jest pierwszy raz, kiedy ona może zrealizować akurat pod tym kątem swoje wizje. Także ona się cieszy, jest podekscytowana, my zresztą również. Ona dodaje też nam dużo odwagi, bo czasami jest tak, że nie ubrałybyśmy tego czy owego, albo nie wymyśliłybyśmy same, gdyby nie jej kreatywność. Też wygląda to tak, że Mikaela nam sama pokazuje projekty części strojów i namawia nas często na coś – to są jej pomysły, a część to są nasze pomysły, które Mikaela przerabia na swój sposób i swoją modłę. Współpracujemy na takich zasadach, że i my dajemy część pomysłów i Mikaela dokłada swoje zdolności, tak więc łączymy te dwa światy.

Jesteście zawsze wystylizowane od stóp do głów, dosłownie od butów po ozdobę na głowie i makijaż – czy macie jakiegoś stylistę, który doradzam wam w detalach?

Mikaela nas stylizuje, ale też od nas zależy, jaki chcemy mieć makijaż, jakie fryzury, co z czym, jeżeli konkretny element nam się nie podoba – nie zakładamy go, jeśli nam się coś podoba, to wspólnie wybieramy. My też jesteśmy bardzo dokładne, jeśli chodzi o to jak i co robimy… ale tak od A-Z. Tak jest również z wyglądem, także my też zastanawiamy się i dużo czasu nad tym spędzamy – jak wyglądać. Dostajemy ubrania od Mikaeli, a same podejmujemy decyzję, co ubieramy na jaką okazję i kiedy dobieramy dodatki.

Makijaż robimy sobie same w większości, zawsze są osoby do pomocy, ale my zazwyczaj wykonujemy wszystko samodzielnie, mamy już po prostu wprawę. Jeżeli są jakieś duże koncerty telewizyjne, to wtedy ktoś nam pomaga, ale zazwyczaj jednak robimy to same. Na przykład dzisiaj pomalowałyśmy się same i na wszystkich pre-party malowałyśmy się same, i czesałyśmy się też same, albo nawzajem.

Podoba Wam się taka rola stylistek?

Tak. My od zawsze chyba lubimy dobrze wyglądać, każda z nas ma też wysokie poczucie estetyki, podoba nam się to i interesuje nas to.

A czy każda kreacja była tworzona z myślą o danej okazji, bo na przykład wasze bluzki w Madrycie były bardzo hiszpańskie – te rękawy i odkryte ramiona – więc pasowały perfekcyjnie do okazji i miejsca?

Tak, cieszymy się właśnie, że to zauważyłaś, bo każdy kostium akurat na tych pre-party był dedykowany specjalnie pod dane miejsce, które odwiedzałyśmy. A więc na przykład, jadąc do Holandii, chciałyśmy nawiązać do tego przez kolor oranżowy i taką ozdobę też na głowę, którą chciałyśmy troszeczkę pokazać, że to państwo, w którym jest monarchia. Dalej, w Londynie, miałyśmy takie ładne fascynatory, jakie noszą Brytyjczycy, podczas takich oficjalnych okazji. No, a w Madrycie… no to wiadomo – hiszpańska falbana i ognisty czerwony, ale pilnował nas rak… miałyśmy na piersi raka i to jest już właśnie Mikaeli duch, bo to wynika z jej fascynacji historią. Jan III Sobieski bardzo lubił jeść raki i ogłosił taki konkurs, kto wyhoduje największego, ten będzie mu je dostarczał. Także my miałyśmy największe raki – czarne, cekinowe na piersi, które nas broniły tam w Madrycie.

Miały przed czym Was bronić?

Tak, tak. Odsłuchy <śmiech>, ale poradziłyśmy sobie jakoś i wiemy, że na żywo w klubie efekt był w porządku, a to, jak to później zostało przekazane telewizyjnie, to jest to, o czym my zawsze wspominamy, że tego się najbardziej boimy. Jest różnica, bo naprawdę słyszałyśmy występy innych na miejscu i to brzmiało ładnie, a później były komentarze właśnie, że na wizji te transmisje były nie za bardzo. Nagrania z telefonów z klubu były OK, a niestety ta oficjalna transmisja telewizyjna – kamerowa – nie. I niestety na tym trzeba się znać, jak przekazać wokal, także mamy nadzieję, że tam w Tel Awiwie będzie wszystko w porządku.

© 1683atelier (Instagram); © tulia.official (Instagram)

A czy możecie zdradzić choć troszkę, jak będą wyglądały wasze kreacje lub którykolwiek element stylizacji na scenie w Tel Awiwie (ozdoba na głowie czy kolor szminki)?

Możemy zdradzić parę rzeczy. Sam projekt jest narysowany, wstępny projekt, wymyślony przez nas od stóp do głów, oddany do Mikaeli, która go ulepszy, przerobi na swój wystrzałowy styl, zgodnie ze swoją wiedzą. Możemy powiedzieć, że będą kolory płomienne, bursztyn (bursztynek na szczęście), czyli polskie złoto, oranżowa czerwień, będą kwiaty… będzie wszystko – więc spodziewajcie się efektu WOW!

Gdybyście miały stworzyć swoją własną definicję Konkursu Piosenki Eurowizji – taką bardzo indywidualną, osobistą, subiektywną – to, jak by ona brzmiała?

Dla nas to jest po prostu takie spotkanie narodów europejskich. Podoba nam się to, że możemy mieć taki wgląd, co się akurat dzieje na danym rynku muzycznym, w danym kraju, czego ludzie tam słuchają. Podoba nam się ta różnorodność, różnice kulturowe, akurat naszą uwagę najbardziej zwracają piosenki, które są śpiewane w językach narodowych i tego chciałyśmy też bronić u nas. Uważamy, że to jest piękny konkurs z długą tradycją, nigdy nie marzyłyśmy, żeby w nim wystąpić, ale teraz bardzo się cieszymy i chcemy się przygotować do niego jak najlepiej.

Podczas Eurowizji na scenie w Tel Awiwie zobaczymy wiele gwiazd, wielu gości specjalnych, dotychczasowych reprezentantów Izraela, Madonnę, a także… co ciekawe, zobaczymy wielu artystów wykonujących nawzajem covery swoich eurowizyjnych utworów: Conchita zaśpiewa Heroes, Måns Zelmerlöw zmierzy się z Fuego, Eleni Foureira wykona piosenkę Verki Serduchki, a Verka – Toy. I teraz pytanie: Na kogo Wy, jako specjalistki od coverów, czekacie najbardziej? Który występ będzie dla Was najbardziej interesujący?

Odpowiedź na to pytanie szczególnie polecamy wysłuchać także na nagraniu naszego wywiadu w wersji audio!

Będziemy chyba z nimi śpiewać to wszystko <śmiech>. Verka akurat chyba idealnie pasuje do Toy i jesteśmy bardzo ciekawe, jak to zaśpiewa. Na pewno będzie zabawnie i wystrzałowo. Chcemy usłyszeć Fuego i zobaczyć występ Eleni – ona na pewno do tego jakąś ładną choreografię przygotuje. Może Måns zaśpiewa Fuego jakoś bardziej na rockowo.

Czyli myślicie, że te covery będą wykonane podobnie, jak Wy to robicie – zmieniony będzie styl, gatunek muzyczny i zostanie to, co w piosence najważniejsze, czyli tekst?

Tak myślimy, bo każdy chce pokazać siebie w coverze i tu też o to chodzi, żeby nie powielać schematu, ale właśnie dodać trochę swojego serca do tego.

Na sam koniec: wiem, że na razie skupiacie się na własnym repertuarze, ale wiele osób Was o to prosi – czy możecie wykonać dla nas maleńki fragment Fuego, takie exclusive dla Destination Eurovision?

Zapis audio powyższej rozmowy pochodzący z naszego oficjalnego kanału SoundCloud