Sans-serif

Aa

Serif

Aa

Font size

+ -

Line height

+ -
Jasne
Ciemne
Sepia

Nieoszlifowany bułgarski diament wyrusza do Rotterdamu!

W kolejnym tekście serii Eurovision Expresso przyglądamy się Victorii, reprezentantce powracającej do stawki Bułgarii!

Czy aby dostać się na Konkurs Piosenki na Eurowizji jako młody artysta, należy być uznawanym za wokalny diament, który drzwi lokalnego talent-show albo krajowych list przebojów wyważył z kopniaka demontując przy tym futrynę i pół ściany? Okazuje się, że nic bardziej mylnego, a potwierdzić tę tezę postanowiła Bułgaria, która od 2016 do 2018, rok w rok prezentowała bogate w jakość propozycje, za którymi znaczna część eurowizyjnej społeczności wręcz szalała. Zatem po roku przerwy na złapanie świeżego oddechu, następcą m.in. Kristiana Kostova, Poli Genovej czy zespołu Equinox (który do dzisiaj uważam, za eurowizyjny brylancik, który prawdopodobnie już nigdy nie zostanie oszlifowany) została 22-letnia Victoria Georgieva.

Podczas przerwy, przez którą nie przyszło nam oglądać reprezentanta Bułgarii w Tel-Aviwie, bułgarski nadawca (BNT), dokonał subtelnej zmiany priorytetów. Tajemnicą poliszynela było, że zawieszenie uczestnictwa w Konkursie Piosenki Eurowizji 2019, spowodowane jest zniecierpliwieniem nadawcy (którego przesłanką było lokowanie nadmiernych nakładów finansowych, w toku przygotowań do Konkursu) kolejnymi porażkami – za które postrzegano każde inne miejsce niż pierwsze. Trudno zresztą temu się dziwić: If love was a crime czy Beautiful mess z pewnością były propozycjami, które nie wzburzyłyby fali skonfundowania wśród europejskiej widowni, gdyby ostatecznie okazały się najlepsze. Czegoś jednak za każdym razem im brakowało, a BNT zdaje się, że nie doszło do wniosku: czego?

W związku z takim, a nie innym stanem rzeczy, Bułgaria postanowiła oddzielić lata 2016-2018 grubą kreską, mówiąc: dość starań za wszelką cenę, róbmy po prostu swoje. BNT nie ukrywa, że jego eurowizyjnym celem na 2020 rok, jest wypromowanie młodej wokalistki, która zdaniem osobistości głębiej siedzących w branży bułgarskiego rynku muzycznego, ma niemałe szanse, by w przyszłości zostać poważną figurą europejskiego, bądź nawet światowego przemysłu rozrywkowego. Co się zaś tyczy samej Victorii: jak zasygnalizowaliśmy we wstępie, 22-latka dopiero stawia pierwsze kroki w świecie show-biznesu. W 2016 r. zajęła 6. Miejsce w bułgarskim formacie wokalnego talent-show X-Factor (notabene: w tej samej edycji Kristian Kostov zajął 2. miejsce), po którym – mimo braku ostatecznego sukcesu, dzięki swojej mocnej soulowej barwie głosu, którą zaprezentowała wykonując m.in. Set fire to the rain czy Hello, dorobiła się nieoficjalnego miana: bułgarskiej Adele.

Premiera pierwszego albumu Victorii zaplanowana jest na 2020 roku, jednakże mówimy tutaj o okresie poeurowizyjnym. Małym teaserem dotyczącego tego, czego możemy spodziewać się na nadchodzącym krążku, a prawdopodobnie i na samym Konkursie Piosenki Eurowizji, może okazać się zaprezentowana latem bieżącego roku kompozycja I wanna know, która mimo niewielkiej (na razie) popularności kanału artystki na platformie YouTube, zyskała już 800 tysięcy wyświetleń.

Odpowiedź na pytanie: jaki dokładnie utwór zaprezentuje Victoria w Rotterdamie prawdopodobnie poznamy w marcu przyszłego roku. Mało prawdopodobne jest, aby tegoroczna reprezentantka Bułgarii na Konkursie Piosenki Eurowizji, rozniosła scenę swoją energią sceniczną, wzorem Poli Genovej z 2016 r. – należałoby się spodziewać tutaj stonowanej, zmysłowej propozycji czerpiącej pełnymi garściami z muzyki soulowej bądź R&B, czyli gatunków, w których młoda artystka czuje się wyraźnie najbardziej swobodnie.

Słowem końcowej refleksji: postać Victorii Georgievej, jej póki co: skromny dorobek artystyczny, a także wypowiedzi publikowane przez samego bułgarskiego nadawcę, pozwalają wysnuć pewny wniosek co do jednego. Bułgaria, po roku przerwy, wygrała już jedno: na etapie listopada roku poprzedzającego Konkurs Piosenki Eurowizji, zaoszczędzili sobie regularnych ostatnimi czasy frustracji, związanych z potencjalnym brakiem eurowizyjnego triumfu. Jeśli Victoria podbije serca fanów Eurowizji: owszem, będzie radość (i prawdopodobnie niemałe zaskoczenie!) z jej sukcesu, jeśli zaś nie: nikt nie będzie sobie rwał przez to włosów z głowy.