Sans-serif

Aa

Serif

Aa

Font size

+ -

Line height

+ -
Jasne
Ciemne
Sepia

Debate • Najlepsi Zwycięzcy Eurowizji w XXI wieku

Pierwszy epizod naszego interaktywnego formatu poświęcamy odwiecznej i odżywającej na nowo co sezon zagadce! Oto co na ten temat do powiedzenia mają nasze trzy redakcyjne koleżanki!

Kto jest najlepszym zwycięzcą Konkursu Piosenki Eurowizji w XXI wieku lub całej jego historii? Jaki slogan najlepiej oddawał konkursowego ducha? Czyja scena zachwyciła publiczność najbardziej? Jakie preselekcje zasługują na miano najbardziej kompletnego produktu? Jaka nacja może pochwalić się najokazalszym zestawem wysłanych utworów? Kogo jurorzy skrzywdzili najbardziej? Komu zaś publiczność podcięła najmocniej skrzydła? Te i wiele jeszcze innych pytań, co sezon podnosi globalna społeczność fanów Konkursu Piosenki Eurowizji! W naszym nowym interaktywnym formacie Destination Debate! będziemy wypracowywali nasz własny punkt widzenia na wiele z tych zagadnień. Aby uatrakcyjnić naszą serię, opinie członków naszej redakcji będziecie mogli poznać zarówno w formie tekstowej, jak i video. Gdyby tego było mało, o zdanie zapytamy również was obserwujących Destination Eurovision oraz będących częścią naszej oficjalnej grupy Destination Extra. Wasze odczucia będą więc bardzo ekscytującą i integralną częścią cyklu Debate!

Tak jak możecie przeczytać powyżej, członkowie zespołu Destination Eurovision będą dzielić się na dwie grupy i udostępniać swoje spostrzeżenia w formie tekstowej lub wideo. Tym razem na pierwszą z tych form wypowiedzi postawiło międzynarodowe kobiece trio: Aga Bagińska, Ola Piwowarczyk i Elen Hâf. W tym artykule dowiecie się więc jakich artystów zakwalifikowały do grona trzech najlepszych tryumfatorów w najnowszej historii Eurowizji, a komu zabrakło niewiele aby wskoczyć na ich osobiste podium. Gotowi? Czas więc oddać głos dziewczynom!

Granica TOP 3

Agnieszka • Warto wspomnieć na początku, że ciężko jest wybrać tylko trójkę najlepszych zwycięzców, dlatego też chętnie podzielę się z Wami informacją, kto znalazł się na granicy podium. Mój wybór padł na Conchite Wurst oraz Loreen. Zacznijmy od Rise Like a Phoenix pominąwszy całą otoczkę związaną z osobą byłej reprezentantki Austrii – skupiam się tutaj na tym, co działo się wówczas na eurowizyjnej scenie oraz na samym utworze. Kompozycja jest kolejną propozycją, która niesie za sobą przesłanie i poparta jest pięknym występem – po raz pierwszy, ale nie ostatni wspomnę tutaj o pakiecie. Ten zawierał dla mnie wszystko i trudno mi się do czegokolwiek przyczepić. Samą piosenkę w wersji studyjnej bardzo lubię i często do niej wracam. Podoba mi się też tekst, z którym w pewnym sensie każdy może się zidentyfikować. Dlaczego Conchity nie ma w moim TOP 3? Po dokładnej analizie chyba jednak czegoś zabrakło… może takiego porządnego zaszycia się w moim sercu? Czasem decydują detale i tutaj chyba tak było. Loreen… któż nie zna hitu Euphoria? Zdecydowanie miło go wspominam i bardzo lubię! Może parę lat temu bez wahania umieściłabym tę wokalistkę na podium zwycięzców, ale na ten moment tego nie robię, mimo iż było niego bardzo blisko. Dlaczego? Piosenkę jest łatwa do zapamiętania, sam występ także wykreowano tak, aby nie wymykał się naszej uwadze. Reprezentantka Szwecji z 2012 roku jest bardzo charyzmatyczną postacią, która z pewnością dalej tkwi w pamięci wielu fanów. Reprezentując kraj zrobiła swoje – występ był prosty, ale naprawdę efektowny, piosenka była bardzo dobra i zasłużenie otrzymała wsparcie fanów oraz jurorów… i to wystarczyło! Mimo wszystko nie poczułam tutaj jakiegoś związania z tą piosenką i wywołała ona na mnie piorunujące wrażenie tylko przy pierwszym kontakcie. Teraz kiedy myślę o tym utworze i prezentacji, to nie czuję wobec nic szczególnego sentymentu. Jestem pewna, że Loreen w historię Eurowizji wpisała się na dobre i z pewnością dla wielu fanów będzie najlepszą z najlepszych, ale moje serce skradli, jak widać inni. W każdym razie utwór Euphoria na pewno będę cenić, bo nie da się ukryć, że utwór zdał egzamin na szóstkę!

Ola • Na moją uwagę zdecydowanie zasłużyła Jamala, która w Sztokholmie zwyciężyła z piosenką 1944. Oprócz pięknej melodii i niezwykle przejmującej prezentacji, warto przeanalizować tekst utworu. Utwór porusza temat deportacji Tatarów Krymskich w 1944 roku oraz nawiązuje do osobistych doświadczeń prababci wykonawczyni, która została deportowana wraz z piątką dzieci. Niestety, jedno z nich nie przeżyło dramatycznej podróży. Mimo zarzuceń, iż wokalistka prezentuje piosenkę polityczną, uważam, że to kawałek niezwykle złożony i intrygujący. Kolejnym artystą jest dla mnie zdecydowanie Conchita Wurst. Pamiętam kontrowersje wokół wyglądu oraz orientacji seksualnej Thomasa, które przyćmiły ten legendarny występ z 2014 roku. A szkoda, ponieważ staging jest niesamowity, a sam utwór Rise Like a Phoenix określany jest mianem piosenki rangi z filmu Jamesa Bonda. Wurst nie okazał się, co więcej, artystą sezonowym bo wydał już trzy albumy studyjne, a w tym roku zagra dwa koncerty w Polsce!

Elen • Artyści, którzy byli bliscy bycia w mojej pierwszej trójce to Marija Serifovic, Helena Paparizou i Ruslana. Wszystkie panie to według mnie kultowe postacie dla Konkursu Piosenki Eurowizji! Bez wątpienia ich prezentacje sceniczne oraz popisy wokalne były wręcz niesamowite, więc w pełni zasłużyły na to co osiągnęły. Zakładam też, że jeśli nawet ktoś nie kojarzy ich z nazwiska, to z pewnością słyszał nie raz ich utwory. Byłam bardzo młoda kiedy Helena i Marija sięgały po Grand Prix, więc musiałam dużo dokładniej przypomnieć sobie z kim rywalizowały o wygraną. To nie zmienia jednak faktu, że występy ich i Thomasa miały w sobie ogromny magnetyzm oraz klasę. Ten specjalny czynnik powodujący, że trudno było przejść obok nich obojętnie. Finalnie zabrakło im więc trochę do wskoczenia na moje podium, jednak nie wspomnienie o nich teraz byłoby niewybaczalną zbrodnią!

Podium Agi Bagińskiej

Trzecie Miejsce Tryumfator ubiegłorocznej Eurowizji znalazł się w moim zestawieniu na najniższym stopniu podium. Nie mogę nadziwić się, jakie to zwycięstwo było zwyczajne… w dobrym tego słowa znaczeniu! Każdy z nas wie, że nasz ulubiony konkurs ma u wielu ludzi dość nadszarpniętą opinię. Czasem dlatego, że nie tolerują politycznej rywalizacji, po prostu nie podobają im się utwory albo… wykonawcy, którzy nieraz bywają dość odmienni i w zdaniu niektórych kontrowersyjni. Dla nas fanów tego formatu nie jest to jednak czymś nowym i zdaje się, że jesteśmy już do tego przyzwyczajeni! Arcade to utwór, który bardzo lubię. Uważam, że jest w stu procentach kompletny, rozpoczynając od tekstu, a kończąc na wspaniałej kompozycji, która od początku buduje w słuchaczu napięcie. Ktoś może stwierdzić, że utworów w tym typie jest już mnóstwo. Może nie było to coś bardzo odkrywczego i nowego, ale za to cała ta prezentacja kupiła widzów czymś innym. Duncan od początku zaskarbił sobie sympatię fanów. Był normalnym, fajnym facetem, który nie wychodził przed szereg, ale nie był znowuż nijaki – po prostu da się go lubić. Co stało się podczas samej prezentacji? Wokalista pojawił się na scenie, zasiadł przy fortepianie, zaśpiewał przy towarzystwie świateł, bez zbędnych wizualizacji i wygrał. Dlaczego piszę właśnie o tym? Wydaje mi się, że właśnie takie zwycięstwo było Eurowizji potrzebne. Nie zrozumcie mnie źle -lubię różnorakie powiewy świeżości w utworach oraz totalne zaskoczenia, ale po kontrowersyjnym triumfie Netty w 2018 roku, wygrana Duncana wydawała się wspaniałym lekarstwem dla wszystkich. Bo obok kolorowego występu, głośnego przekazu, oryginalnej wokalistki stanęło coś, co jest zupełnie odmienne, spokojne, intymne, wzruszające… W mojej opinii to właśnie to bardziej chwyciło ludzi. Zobaczyli, że na Eurowizji można też wygrać na spokojnie. Czy jestem obiektywna? Staram się, ale Arcade jest utworem, który zawsze niesamowicie mnie wzrusza i będzie towarzyszył mi na pewno bardzo długo. Właśnie dlatego Duncan znalazł się w moim TOP 3. Jest artystą, którego po konkursie bardzo doceniłam i na pewno będę go dalej obserwować. Jeśli wokaliście udaje się kogoś przy sobie zatrzymać, to znaczy, że misja, jaką jest niesienie emocji za pomocą muzyki, bezsprzecznie się udała.

Drugie Miejsce Domyślam się, że wielu może mieć tutaj odmienne zdanie niż ja. Pamiętam, że zwycięstwu Jamali towarzyszyło wiele kontrowersji. Rok 2016 był moim pierwszym eurowizyjnym okresem, który śledziłam od początku do końca. Nie posiadałam wówczas tej wiedzy, którą mam teraz i właściwie nie wiedziałam, o co te całe poruszenie. Teraz wydaje się to bardziej logiczne! Warto wspomnieć, że konkurs w Sztokholmie miał naprawdę wysoki poziom. Było wiele piosenek, które bez problemu mogłyby zwyciężyć i chociaż zapewne każdy miał faworyta, to mam wrażenie, że niepewność została do końca. W towarzystwie Rosji, Australii czy Francji można powiedzieć, że Jamala nie była stawiana w roli ogromnej faworytki. Mimo wszystko wygrała. Jaki jest mój punkt widzenia na tę sytuację? Cóż, akapit wyżej pisałam o odmienności zwycięzców i wydaje mi się, że tutaj właśnie zadecydował ten fakt. Propozycja 1944 nie jest zwyczajną pioseneczką, którą na co dzień nucimy czy słuchamy w radiu. Jest to piosenka, która posiada przede wszystkim przesłanie, ważne dla samej wokalistki. Polityczne czy nie…. sądzę, że nie jest tutaj to aż takie ważne. Dlaczego? Ja, oglądając występ, po prostu czułam, że ona dokładnie wie, o czym śpiewa i wczuwa się w to. Jej emocje były prawdziwe, a w towarzystwie absolutnie fantastycznej prezentacji scenicznej, występ robił piorunujące wrażenie. Nie trzeba chyba wspominać o tym, że reprezentantka Ukrainy wokalnie była bezbłędna, a to też przecież ważny element. Znowu mamy tu do czynienia z pakietem, gdzie wszystko ze sobą gra. Kiedy coś tworzy całość, to do sukcesu nie trzeba wcale dużo. Uważam, że zwyciężczyni konkursu wykorzystała potencjał piosenki, sceny oraz swój najlepiej jak mogła. Oczywiście, że zdania będą podzielone, bo 1944 nie jest utworem, który każdy będzie akceptować lub kochać. Kiedyś słyszałam, że to jest właśnie cecha tych zwycięskich piosenek… Czy tak jest, musicie odpowiedzieć sobie sami, ale myślę, że jakieś ziarnko prawdy tu się znajdzie. Nie będę ukrywać, że kompozycje zawierające przesłanie, emocje bardzo do mnie trafiają i tak było też tutaj. Jamala zrobiła jednak coś więcej… roztoczyła magię, która totalnie mnie pochłonęła i dlatego właśnie uważam, że spośród zwycięzców XXI wieku była jedną z tych najlepszych!

Pierwsze Miejsce • Dość długo się zastanawiałam, ale mój wybór padł w końcu na Alexandra Rybaka! Zadajmy sobie pytanie: kto nie zna tego wokalisty? Kto choć raz nie usłyszał jego nazwiska czy słynnych dźwięków skrzypiec z konkursowego utworu? Myślę, że takich osób jest mało nawet wśród osób, które fanami Eurowizji nie są. Są takie kompozycje, które od razu kojarzymy z tym wydarzeniem… tak właśnie jest z Fairytale. Kiedy ktoś pyta mnie o eurowizyjne hity, to niemal zawsze podaję właśnie ten tytuł. Zazwyczaj reakcją jest a tak, znam to! co obrazuje właśnie cały sens mojego wstępu. Mamy do czynienia z artystą i piosenką, który stał się niejako jedną z ikon Eurowizji. Nie boję się także powiedzieć, że kompozycja reprezentanta Norwegii jest absolutnie ponadczasowa! Osobiście nie mam wrażenia, że jest na przykład przestarzała czy niepasująca do dzisiejszych czasów. Wciąż trafia do wielu słuchaczy i jest chętnie odtwarzana. Wydaje mi się, że jest to jedna z istot konkursu. Jedziesz, chcesz się pokazać, zaśpiewać, a może nawet wygrać, ale co potem? Jednym z najważniejszych aspektów jest fakt, żeby pozostać niezapomnianym i wśród kolejnych bądź poprzednich zwycięzców szanowanym i lubianym. Tutaj oczywiście znowu wchodzi kwestia gustu, bo utwór czy artystę można lubić albo nie. W mojej opinii Alexander Rybak wciąż pozostaje osobą, która stawia Eurowizję w bardzo dobrym świetle, a Fairytale to kompozycja, której nie zapomnę i z pewnością będę do niej wracać. Skrzypce w rękach sympatycznego wokalisty – obraz występu pamiętają fani konkursu, ale myślę, że nie tylko! Niektóre prezentacje i piosenki nie umierają, a to jest jeden z tych przypadków!

Podium Oli Piwowarczyk

Trzecie Miejsce • Kolejny artysta narodowości szwedzkiej, który może poszczycić się zwycięstwem w konkursie. Måns i jego Hereos jest bardzo rytmicznym utworem, który łatwo wpada w ucho. Sam występ również zasługuje na pochwałę, gdyż wizualizacje świetlne połączone z rysunkowymi iluminacjami robią niesamowite wrażenie. Zelmerlöw na scenie sprawiał wrażenie pewnego siebie mężczyzny, który dumnie kroczy po swoje. Porwał publikę, świetnie się zaprezentował, a przy tym pokazał swoje umiejętności wokalne. Zasłużone miejsce w mojej klasyfikacji!

Drugie Miejsce • Ta lokata należy do zwycięzcy 64. Konkursu Piosenki Eurowizji! Jego piosenka Arcade urzekła mnie ze względu na swoistą melancholię. Piosenka opowiada historię nieszczęśliwej miłości, ale zawiera również wątek biograficzny. Laurence przedstawia historię przeprowadzki do wielkiej metropolii. Utwór powstał właśnie w tamtym okresie i stanowi wielką wartość dla artysty. Jego eurowizyjny występ zachwycił mnie pewną intymnością i minimalizmem. Czasami nie trzeba wiele, by skraść show! Miałam okazję dwa razy na żywo usłyszeć Duncana i mogę z całą pewnością powiedzieć, że jest to niesamowicie zdolny artysta, który tworzy wspaniałą muzykę. Z niecierpliwością czekam na jego debiutancki krążek!

Pierwsze Miejsce • Do tej pory jej piosenka Euphoria uważana jest za najlepszy eurowizyjny utwór wszech czasów. Podzielam to zdanie, ponieważ zarówno znakomity kawałek, jak i fenomenalny staging zasługują na ukłony. W Polsce singiel dostał się do pierwszej pozycji notowania AirPlay. W 2017 roku Loreen wzięła udział w szwedzkich eliminacjach do konkursu Eurowizji z numerem Statements. Próba ostatecznie zakończyła się niepowodzeniem. Być może sprawdza się przekonanie, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Propozycja Euphoria jest najwyraźniej swoistym monumentum, którego ciężko byłoby jej przebić.

Podium Elen Hâf

Trzecie Miejsce • Czuję, że wszyscy pamiętają występ Conchity. Była wytworną i elegancką uczestniczką, a tym bardziej zwycięzcą. Miałam okazję zobaczyć ją na żywo w Londynie w lutym 2018 roku i poznać jako zabawną, niezwykle utalentowaną i bardzo angażującą widzów osobę. Dzięki szerokiej gamie piosenek odpowiadających gustom wszystkich i świetnym związkom z jej publicznością, mogłam być świadkiem Conchity Wurst w całej jej chwale i poczuć jak dobrze wykorzystała moment sławy przypisany dla tryumfatora Eurowizji.. Zasłużony zwycięzca i świetny wzór do naśladowania dla milionów, dla których występuje. Nigdy nie mogę odmówić sobie jeszcze jednego odtworzenia Rise Like a Phoenix!

Drugie Miejsce • Duncan jest dla mnie specjalnym zwycięzcą. Wejście do Eurowizji z niewielką karierą muzyczną jest odważne, ale zwycięstwo w tym samym czasie jest fenomenalne. Rok 2019 był bardzo wymagający dla uczestników konkursu, pełnych świetnych utworów, z których wiele zasługiwało na zwycięski tytuł, ale Duncan wciąż był na topie. Tym, co czyni jego wygraną jeszcze lepszą, jest to, że razem ze swoją historią znacząco różnił się od innych artystów. Możliwość zobaczenia Duncana na żywo zaledwie kilka miesięcy po jego zwycięstwie była świetna. Naprawdę mogłem zobaczyć, jak bardzo dorósł jako autor tekstów i wykonawca, pokazując, że zasługuje na to co wywalczył. Był skromny przez cały czas trwania konkursu i wykazywał poparcie dla wszystkich jego kolegów i koleżanek, co świadczy o najwyżej możliwej jakości jego charakteru. Piosenka była mniej komercyjna, ale wydaje mi się, że jest kultowa na swój własny sposób i odpowiada gustom wielu ludzi.

Pierwsze Miejsce • Myślę, że Alexander Rybak zawsze będzie moim ulubionym i najlepszym zwycięzcą. To ta piosenka, którą pamiętam, naprawdę wprawiająca mnie w ducha Eurowizji, mimo że oglądam ją co roku. To była pierwsza konkursowa piosenka, której nie mogłem przestać odtwarzać przez wiele miesięcy po zakończeniu show. Myślę, że Fairytale było wręcz bramą dla rozrostu mojej miłości do Eurowizji. Moim zdaniem wszystko co zaprezentował w Moskwie było to po prostu kultowe i jedyne w swoim rodzaju. Powracając w 2018 roku nie zdołał w jakikolwiek sposób nawiązać do magii tego występu i mówiąc szczerze nie kojarzę ani jednej piosenki na tym poziomie. Jest chwytliwa, zabawna i bardzo Eurowizyjna w najlepszym tego słowa znaczeniu. Chociaż w ostatnim dziesięcioleciu Rybak wzbudził wiele kontrowersji, obserwowanie jego muzycznego rozwoju jest naprawdę odświeżającym doświadczeniem. To sprawia, że ​​jest lepszy w moich oczach i wierzę, że udało mu się wiele nauczyć na własnych błędach!

Serdecznie dziękujemy za lekturę tego artykułu! Czy zgadzacie się z opiniami naszych koleżanek? Dajcie znać w komentarzach poniżej lub pod wpisem na naszym profilu Facebook! Materiał wideo, w którym swoje opinie na ten sam temat zdradzają Roksana Majewska, Paweł Wójcik oraz Sebastian Mnich zostanie opublikowany już niebawem!