Sans-serif

Aa

Serif

Aa

Font size

+ -

Line height

+ -
Jasne
Ciemne
Sepia

[2020] Mikołaj Trybulec: „Czuję apetyt na więcej doświadczeń związanych z Eurowizją”

Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że już drugi rok z rzędu odnajdziemy polski akcent w sobotnim finale! O wszystkim co do tego doprowadziło, o przygodzie z produkowaniem muzyki i stawianiu sobie wysoko poprzeczki porozmawiałem z Mikołajem Trybulcem. Serdecznie zapraszam do lektury tego wywiadu!

Ciekawostka ► Jeśli napotkaliście już w innych wywiadach z Mikołajem jego stwierdzenia <<już ktoś zadał mi to pytanie>> lub << jesteś drugą osobą, która mi to mówi>> to istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że nawiązywał właśnie do tej przeprowadzonej telefonicznie rozmowy!

Cześć Mikołaj! Na starcie chciałbym złożyć Ci urodzinowe życzenia bo wiem, że ten ważny moment miał miejsce parę dni przed naszą rozmową. Oby ten najbliższy rok był dla Ciebie okresem spełnienia zarówno tych prywatnych, jak i zawodowych celów oraz marzeń. Wszystkiego najlepszego!

To fakt, serdecznie Ci dziękuje (śmiech), to bardzo miłe z Twojej strony!

Przygotowując się do tego wywiadu przejrzałem zestaw informacji na Twój temat i najbardziej intrygująca okazała się notatka opublikowana na stronie Sirens Music. Cytując jej fragment <<Z premedytacją nie ukończył żadnej szkoły muzycznej, za to od dziecka kształcił się pod okiem prywatnych nauczycieli>> Czy faktycznie to było tak świadome działanie z Twojej strony?

Wiesz co, będąc jeszcze dzieckiem trafiłem na przesłuchania do szkoły muzycznej. Ja od początku miałem jednak szeroką listę różnych aktywności, które naprawdę lubiłem. Podejrzewam więc, że to właśnie oni dużo bardziej świadomie niż ja dotarli do wniosku, że gdybym tam trafił to mój czas w pełni zajęłyby właśnie te szkolne zajęcia. Jako młody chłopak już wtedy bardzo lubiłem sport, często wychodziłem na podwórko i cieszyłem się tym, co mam… więc podejmowanie tak wiążącej decyzji, kiedy miałem zaledwie 7 lat bardzo zmieniłoby moje życie. Właściwie do 16 roku życia nie byłem do końca przekonany, do czego ciągnie mnie bardziej, więc mój czas dzieliłem na zajmowanie się muzyką i grę w siatkówkę. Byłem nawet w kadrze Mazowsza, a potem razem z moim klubem zajęliśmy trzecie miejsce w mistrzostwach kraju. Konkretną decyzję podjąłem więc na etapie wybierania liceum. Dlaczego muzyka? Dostrzegłem, że mój wzrost nie będzie optymalny do dalszej gry w siatkówkę, nie jestem tak dobrym zawodnikiem jakbym chciał i przyszłość nie musi być taka pewna. Natomiast rozwijając się w grze na gitarze basowej odnalazłem dużo pewności siebie, miałem szczerze poczucie, że mam spory talent, więc wtedy pomyślałem o tym, aby zacząć produkować muzykę.

Początki Twojej drogi w tym obszarze musiały być pewnie trochę skomplikowane?

Zdecydowanie! W Polsce do dzisiaj nie ma takich szkół gdzie można by od podstaw nauczyć się technik tworzenia piosenek. Za granicą już 15 lat temu, można było odnaleźć miejsca oferujące kierunek produkcja muzyczna, gdzie ludzie od podstaw tłumaczyli jak nagrywać i produkować muzykę. Więc właściwie jedyną możliwością poszerzenia wiedzy, był dla mnie internet, a zwłaszcza YouTube. Ten portal jest bardzo dobrze rozwinięty jeśli chodzi o dostępność treści przydatnych dla takich osób jak ja! Jeśli więc ktoś posiada zajawkę, to tam może odnaleźć wiele przydatnych informacji. Ja właśnie tak nauczyłem się wszystkiego na temat.

Bardzo się cieszę, że wspomniałeś o tym etapie pobierania wiedzy z internetu i mnogości materiałów dostępnych na YouTubie. Czy masz jakieś rady, które udzieliłbyś komukolwiek zainteresowanemu rozpoczęciem przygody z tworzeniem swoich własnych utworów?

Myślę, że fajnie jest otoczyć się ludźmi, którzy już muzykę produkują! Proces nauki to najczęściej dłuższa droga więc takie osoby dają szansę, aby zapytać się ich o to co może być dla Ciebie tajemnicą. Oczywiście na dłuższą metę to może okazać się uciążliwe, więc warto ten sposób zarezerwować na rozwikłanie generalnych konceptów. Kwestie techniczne ala jak wyeksportować plik w programie Ableton lepiej poznać wpisując hasło w wyszukiwarkę Google. Umiejętność poszukiwania takich treść uważam właśnie za kluczową, bo wszystkie odpowiedzi można znaleźć już na YouTubie i nie jest to zbyt trudne aby do nich dotrzeć. Jest jeszcze jeden portal, który bardzo mi pomógł i nazywa się Coursera. Kiedyś chciałem nauczyć się dodatkowych teorii dotyczących syntezy dźwięku, czyli bardziej skomplikowanych informacji dotyczących kształtów fali dźwiękowych, ich częstotliwości, tego jak buduje się syntezatory i jak one brzmią. Właśnie tam odnalazłem darmowy kurs przygotowany przez Bostoński Uniwersytet Berklee zatytułowany Creating Sounds for Electronic Music. Okazał się on super przygotowanym materiałem, który pomógł mi zrozumieć rzeczy z zakresu fizyki oraz techniki bardzo istotne w procesie tworzenia muzyki. Więc jeśli ktoś ma czas, to warto się z tymi lekcjami zapoznać i ja je oraz całą stronę zdecydowanie mogę polecić!

W pełni się z Tobą zgadzam i mogę dołączyć się do osób polecających tę witrynę, bo sam z niej korzystałem poszukując najróżniejszego rodzaju uporządkowanej wiedzy. Czas powoli jednak zmierzać do tych tematów, które najbardziej pobudzają polską społeczność fanów Eurowizji! Będąc jeszcze tak młodym człowiekiem sporo już osiągnąłeś i ogromnie wiele potrafisz. Powiedz mi więc proszę jak oceniasz z perspektywy czasu Twoją współpracę z Lake Malawi przy tworzeniu utworu Friend of a Friend? Jako producent tej piosenki jesteś dumny z finalnego efektu i jak to wszystko zostało przyjęte oraz zaprezentowane w Tel Awiwie?

Jestem bardzo zadowolony! Chłopaki faktycznie świetnie się zaprezentowali, bardzo lubię też ten utwór i spore wrażenie zrobił na mnie Albert. Mam na myśli tutaj nie tylko kwestie artystyczne, ale też to jak zadbał o PR i promocję tej piosenki. Sporą przyjemność sprawiało mi oglądanie wszelkich wywiadów, jakie udzielał bo to naprawdę szczery i ciepły chłopak co było podczas tych nagrań widać i czuć. Widziałem też cały proces tworzenia piosenki: od stawiania pierwszych szlifów do momentu, aż zaprezentowaną ją w Tel Awiwie i ta droga była pełna niespodzianek. Nikt na początku nie spodziewał się, że ten utwór będzie zgłoszony do czeskich preselekcji, wygra je i w końcu awansuje do finału konkursu więc jestem mega szczęśliwy i świetnie ten czas wspominam!

Trudno mi się temu dziwić, bo w końcu również dzięki Tobie nasi południowi sąsiedzi kontynuują dobry trend dotyczących swoich występów na Eurowizji… kiedy nam niestety od dwóch lat osiąganie dobrych rezultatów nie specjalnie wychodzi. Pozostając jednak w temacie Alberta, jak pewnie już słyszałeś został on jednym z uczestników naszego tegorocznego formatu preselekcyjnego, czyli Szansy na Sukces…

Tak słyszałem o tym wiele razy!

Nie mogło być inaczej! (śmiech) Zobaczymy go już niebawem, bo w trzecim półfinale nadawanym w telewizji 16 lutego. Miałeś od niego jakiekolwiek informacje, że zmierza do Polski w tym celu? Co o tym tak właściwie sądzisz?

Nie, Albert nic mi na ten temat wcześniej nie powiedział (śmiech) Uważam, że to dla niego super szansa, szczególnie jeśli takie jest jego kolejne marzenie do zrealizowania! W programie ma jednak sporę konkurencję… warto tu wymienić, chociażby Alicję Szemplińską czy Kasię Dereń. Gdyby okazało się, że finał będzie składał się z nich oraz Alberta to mielibyśmy troje świetnych wokalistów na jednej scenie i byłoby na pewno co oglądać. Ja oczywiście trzymam za niego kciuki oraz bardzo mu kibicuje, ale gdyby nawet tych preselekcji nie wygrał to samo dostanie się do finału to byłaby dla niego super promocja! Wszystko oczywiście zależy od tego, jaką piosenkę wylosuje w swoim odcinku i jaki kawałek zostanie dla niego potencjalnie przygotowany w finale… ale ja wiem, że on jest w połowie Polakiem, bo mieszka na granicy (śmiech) i ma pewnie jakieś aspiracje aby coś u nas stworzyć. Więc może uda mu się osiągnąć sukces na miarę tego, co robi Ewa Farna. Byłoby to super!

Też nie mam nic przeciwko temu, szczególnie że Ewa to takie muzyczne dobro eksportowe obydwu tych krajów i to jak widać świetnie się w jej przypadku sprawdza. Oby z Albertem było kiedyś podobnie! Zgadzam się też z Tobą, że on ma spore szanse wygrać, bo obok Kasi Dereń jest jedynym uczestnikiem już kojarzonym z Eurowizją i jego udział w konkursie to dalej bardzo świeża sprawa…

Jak najbardziej, jednak byłem bardzo zaskoczony jak się o tym po raz pierwszy dowiedziałem. Wiesz, ja nie jestem wielkim Eurowizji więc nie sądziłem, że to jest możliwe (śmiech) Tak czy siak na prawdę super, że jest tego częścią!

🎥 #destinationrotterdam #polska #szansanasukces[PL] Paweł Wójcik (reprezentant Destination Eurovision) z Albertem…

Opublikowany przez Destination Eurovision Poniedziałek, 20 stycznia 2020

Myślę, że temat Twojej współpracami z Czechami możemy teraz uznać za w pełni omówiony. Kiedy wydawało się jednak, że Twoja aktualna przygoda z Eurowizją przynajmniej na jakiś czas jest zakończona… internet obiegły zdjęcia z Hiszpanii i informację, że miałeś okazję poznać tegorocznego reprezentanta tego kraju Blasa Cantó! Opowiedz mi więc proszę jak do tego doszło, że Mikołaj Trybulec poznał się z przedstawicielami RTVE? Kiedy dotarliście do wspólnego wniosku, że Twoje pomysły oraz talent będą wartością dodaną tegorocznej kompozycji zatytułowanej Universo?

Nie da się wymienić jednej sytuacji, która doprowadziła mnie do tego punktu! Wszystko zaczęło się od znajomego… który był friend of a friend of a friend (śmiech). Na tym samym song campie, na którym stworzyliśmy z Albertem jego Eurowizyjny kawałek – poznałem również mojego aktualnego menedżera, przyjaciela oraz świetnego twórcę tekstów Ashleya Hicklina. W przeszłości miał on duety z DJ’em Tiesto i jeden z ich wspólnych utworów On My Way był i jest bardzo popularny w Polsce. To on go komponował i również w nim śpiewał! Więc oprócz tego, że jest świetnym song writerem, jest też kapitalnym managerem. Pomógł mi w rozwiązaniu kilku spraw wokół mojej współpracy z Czechami i negocjowaniu odpowiednich warunków, tak aby wszystkie detale były dobrze dogadane. Ashley organizuje też song writing campy i ostatni z nich miał miejsce w Szkocji. Tam tworzyliśmy piosenki dla belgijskich artystów m.in. Seana Dhondta jurora The Voice Kids czy Stana van Samanga czyli, takiego Bruce’a Springsteena tej szerokości geograficznej. Takie wydarzenia to super okazja aby zapoznać się z zagranicznymi rynkami, więc świetnie mi się tam pracowało. Na jednym z nich poznaliśmy właśnie Dana Hammonda, który jest trzecim autorem Universo i zarazem przedstawicielem tej hiszpańskiej strony. To własnie on zaproponował stworzenie czegoś razem i spośród tych 50 zgłoszonych kompozycji wybrali właśnie naszą propozycję.

To rywalizacja była jak widać spora!

Bez dwóch zdań! W Szkocji byłem jeszcze raz aby wstępnie napisać ten utwór z Blasem, a później już w Barcelonie żeby ją dokończyć. No i się udało!

Rewelacja! Można więc śmiało powiedzieć, że naturalna sieć kontaktów, jakie zgromadziłeś w ramach swoich pierwszych kontaktów z Eurowizją zaprocentowała! Jak oceniasz współpracę z samym Blasem i aspekty czysto ludzkie, które bez wątpienia też będą miały znaczenie przy reprezentowaniu całej Hiszpanii w Rotterdamie?

To bardzo pracowity facet, więc cała okres naszej współpracy przebiegał bez najmniejszych problemów! Ma również pomysł na siebie i od początku znaliśmy jego preferencje bazując na tym, jaką muzykę nagrywał jak dotąd. Dzięki temu wiedzieliśmy, że jego piosenka nie będzie utrzymana w klimacie tego, co Hiszpania pokazała w Tel Awiwie, bo Blas za takim stylem nie przepada. To był zresztą główny motyw tych wszystkich 50 piosenek, które były stricte dopasowane do tego, co on w muzyce lubi. Przyznam jednak szczerze, że pewnie dla nas Polaków i dla mnie osobiście pierwszym szokiem było to, że ich propozycja na Eurowizję… nie będzie z muzycznej strony aż tak hiszpańska czy latynoska. Będzie w niej brakować tych wszystkich skocznych elementów. Nie zmienia to jednak w żaden sposób faktu, że Blas to super człowiek i bardzo dobrze mi się z nim współpracowało. Co więcej, on o nas bardzo dba, utrzymuje stały kontakt i pilnuje aby wszystko związane z jego obecnością na konkursie wyszło jak najlepiej!

Świetnie to słyszeć! Ciekawe, że wspomniałeś też o tej polskiej perspektywie na ten utwór, bo zauważyłem faktycznie wśród wielu z nas fanów zareagowała ze szczerym zdziwieniem na to jak ta piosenka brzmi...

(śmiech) Tak nasza polska perspektywa zrobiła tutaj swoje!

Spodziewaliśmy się czegoś innego, szczególnie kiedy przypomnimy sobie jak brzmiała La Venda śpiewana przez Mikiego. To jak była skoczna i szalona! Kojarzysz jeszcze ten utwór?

Musiałem go sobie wygooglować jakiś czas temu, ale faktycznie masz rację z tym opisem! Dla mnie była trochę za wesoła… choć dalej fajna, jednak są też piosenki utrzymane w tych latynowskich klimatach, ale dużo mniej szybkie jak to, co robi Camila Cabello czy Rosalía. To też jest cool trend, jednak Blas kompletnie się w tym nie lubuje i szanuję go za to na maksa, bo dzięki temu się wyróżnia. Nie dziwię się też, że osiąga takie sukcesy mając tak dobry głos i tak świetnie się prezentując.

Faktycznie dzięki tej renomie jaką zbudował – news o jego angażu do roli reprezentanta odbił się szerokim echem w tamtejszych mediach. Ma też wielu fanów czym spora liczba poprzednich uczestników konkursu z tego państwa nie mogło się pochwalić. Zostając jeszcze na moment przy Universo… czy od początku waszą lub Blasa intencją było utrzymanie tekstu w języku hiszpańskim, czy były jednak rozważane przetłumaczenie go w jakimkolwiek stopniu na język angielski?

Myśleliśmy nad różnymi opcjami! Zdecydowaliśmy się na jednak na język hiszpański z kilku względów. Po pierwsze, nie jest to aż tak niepopularny język jak mogłoby się komuś wydawać. Oczywiście nie ma tutaj porównania do angielskiego, szczególnie w Europie i kiedy mówimy o Eurowizji. Jednak w skali świata, wiele osób go rozumie oraz w sporej liczbie państw jest opcją pierwszego lub drugiego wyboru w szkołach. Po drugie chłopaki starali się napisać taki tekst – zwłaszcza w refrenie, aby mimo braku znajomości hiszpańskiego każdy mógł wiedzieć o co w nim chodzi. Stąd własnie perdóname universo i jeśli o tym aspekcie mowa, było to absolutnie intencjonalne aby osiągnąć taki rezultat. Mam nadzieję, że faktycznie ten cel zostanie osiągnięty i tekst będzie zrozumiały nawet jeśli nie ktoś nie posługuje się tym językiem.

Oto myślę, że możesz być całkowicie spokojny! Jak zaznaczał Blas – utwór ma być skupiony dookoła jednego kluczowego słowa jakie ma uniwersalną siłę i będzie zrozumiane przez wszystkich niezależnie od miejsca pochodzenia i ten cel moim zdaniem został zrealizowany. Odpowiada Ci to jak ten utwór brzmi w ostatecznej wersji i przypadł Ci do gustu w pakiecie z oficjalnym teledyskiem?

Zdecydowanie tak!

Czyli czujesz dumę, że dołożyłeś istotną cząstkę pracy do tego co teraz możemy obserwować?

Oczywiście, jestem bardzo zadowolony! Ogólnie napisaliśmy parę piosenek na tym song campie, jednak co ciekawe RTVE postawiło właśnie na tę propozycję spośród 50 innych i to powód do radości. Nagrano do tego świetny klip i jestem pewien, że Blas świetnie ogarnie to na scenie. Mam więc duże nadzieje! (śmiech)

Miejmy nadzieję, że Hiszpanie nie zajmą po raz kolejny jednego z ostatnich miejsc bo faktycznie ciąży nad nimi pewna klątwa…

A jak to wyglądało w poprzednim roku?

No właśnie słabo, bo zajęli piąte miejsce od końca. Sam staging i piosenka dawały jakieś nadzieje no ale wyszło jak wyszło…

Podobnie ma Wielka Brytania prawda?

Oj tak, właśnie w Tel Awiwie zamknęli stawkę… (śmiech)

O Jezus! Z tego powodu jestem już bardzo zadowolony z tego, co wydarzyło się jak dotąd i nie mam wielkich oczekiwań związanych z wynikiem w Rotterdamie. Oczywiście wierzę w Blasa na 100% i liczę na jego dobry wynik, ale jestem wdzięczny za to, co udało się osiągnąć. Doceniam całą tę przygodę i możliwość poznania fajnych ludzi w Hiszpanii. Może dzięki temu uda się w przyszłości zdziałać coś ciekawego.

Biorąc pod uwagę jak świetne efekty przynosi Twoja praca, to wcale bym się nie zdziwił, gdyby przed Tobą otworzyły się kolejne zawodowe etapy związane z Eurowizją! Z tym też związane jest moje kolejne pytanie… rok temu przychodziły Ci do głowy takie myśli, że to wszystko może się tak niebawem potoczyć? Współpraca z Hiszpanami była dla Ciebie w jakikolwiek sposób zaskakująca czy wręcz przeciwnie, bo masz już odpowiednie nastawienie oraz przekonanie, że Konkurs Piosenki Eurowizji to godny uwagi projekt, który chcesz swoimi utworami współtworzyć?

Szczerze mówiąc za nim nie dowiedziałem się, że Friend of a Friend jest rozważany w kontekście Eurowizyjnym, to nie miałem zielonego pojęcia o istnieniu producentów poświęconych w pełni temu konkursowi. Nie sądziłem, że są ludzie, którzy wiążą z tym swoje główne źródło dochodów, konkurs jest dla nich tak wielką zajawką i przez cały rok tworzą utwory po to, aby one trafiły na tę scenę. Kiedy więc Lake Malawi wygrało preselekcje, pomyślałem sobie <<kurcze fajnie to wszystko wyszło… może warto spróbować wyprodukować coś za rok>> jednak nigdy nie wpadłbym na to, że następna w kolejności będzie Hiszpania (śmiech). Myślałem, że może pokombinuję coś w Polsce lub tym regionie, bo między Czechami a Hiszpanią jest ogromny przeskok. To drugie państwo ma z automatu miejsce w finale, a ich rynek muzyczny jest ogromny czego przykładem jest Rosalía (śmiech). Byłem więc w ogromnym szoku i nie przypuszczałem, że się uda. Jednak kiedy zdałem sobie sprawę z tego, jakim sukcesem jest napisać ponownie utwór na Eurowizję, to ta sytuacja wzbudziła we mnie taki apetyt na więcej! Zatem za rok również będę próbował wyprodukować coś dla innych konkursowych krajów.

Znakomicie to słyszeć, bo jak słusznie zauważyłaś mamy w Polsce poważne braki pod kątem tego rodzaju edukacji. Nie posiadamy szerokie zaplecza producentów, którzy mogą się pochwalić takim doświadczeniem jakie Ty posiadasz. Świetnie więc słyszeć, że masz w sobie dalej ten głód i chcesz dalej zapisywać swoją Eurowizyjną kartę…

Tak, bardzo chcę to robić!

Zahaczając właśnie o Polskę i powolutku zmierzając do końca naszej rozmowy, rozumiem iż pozostajesz otwarty co do potencjalnej współpracy z Telewizją Polską za rok? Niezależnie od obranego formatu preselekcyjnego, choć zapewne ten otwarty dawałby Ci większe pole manewru co do współpracy z artystami…

Tak, jestem bardzo otwarty na wszelkie projekty, choć z doświadczenia wiem, że lepiej współpraca wychodzi mi jednak za granicą niż w Polsce (śmiech) jednak jeśli ktoś byłby chętny to wszyscy mają mój numer więc wystarczy zadzwonić (śmiech)

A masz takiego artystę z naszego rodzimego rynku, z którym marzy Ci się połączyć siły i stworzyć razem coś nowego nawet niekoniecznie pod kątem Eurowizji?

Daj mi chwilę, bo to bardzo dobre pytanie i muszę się nad tym zastanowić (śmiech) Chciałbym podkreślić, że dużo takich marzeń udało już mi się spełnić, bo współpracowałem np. z Margaret co zawsze było dla mnie fajnym planem na przyszłość. Nie chcę też mówić tutaj o zupełnych oczywistościach, bo ja tak samo jak każdy chciałbym zrobić coś razem z Dawidem Podsiadło i to siedzi gdzieś w mojej głowie. Mam jednak to przeświadczenie, że o ile fajnie jest współpracować z wielkimi gwiazdami – to jeszcze więcej satysfakcji daje możliwość stworzenia nowej. Rozpoczęcie kooperacji z artystą bez dorobku muzycznego, stworzenie dla niego pięknej piosenki i obserwowanie jak dzięki niej z samego dołu wspina się na sam szczyt to niesamowite uczucie, które nie zastąpi zapewne nawet stworzenie hitu z bardzo rozpoznawalnym na polskim rynku nazwiskiem. Niepowtarzalne poczucie, że na ten sukces zapracowałeś i to, co stworzyłeś miało dla kogoś wielkie znaczenie i nadało się do czegoś. Także debiutanci, są zawsze przeze mnie mile widziani! (śmiech)

Muszę przyznać, że myśl o takim duecie dwóch utalentowanych ludzi w kontekście Eurowizji brzmi jak prawdziwa mieszanka wybuchowa! A pytając tak z przekorą oczywiście… czy Monika nie czuje się teraz osamotniona? Jakby nie patrzeć wasz wspólne dziecko, czyli Linia Nocna jest zjawiskiem docenionym przez wielu fanów i krytyków jednak aktualnie przesz do przodu solo i brakuje chyba na niego troszkę czasu. Czy masz jej wsparcie i czy w ogóle rozważaliście kiedyś nawet na luzie, przy obiedzie temat stworzenia czegoś razem na największe muzyczne show na świecie?

Monika bardzo mnie wspiera i nigdy nie miała najmniejszych uwag co do tego, że współpracuje z innymi artystami… bo ona sama również to robi! Spod jej ręki wychodzą świetne teksty i choć to dopiero zaczyna przekazywać je innym muzykom to już trafiają do bardziej znanych nazwisk naszego rynku muzycznego. Razem piszemy też utwory utrzymane w popowej stylistyce i część z nich niebawem będzie można już posłuchać w wykonaniu konkretnych osób (m.in. jednego z uczestników The Voice of Poland). Ogólnie rzez biorąc, jeśli jakieś z własnych kompozycji znacznie odbiegają od naszego klimatu lub są zbyt popowe to często je oddajemy. Jeśli więc chodzi o Linie Nocną na Eurowizji… to wątpię aby kiedykolwiek się to wydarzyło biorąc pod uwagę, jaki jest cel naszego istnienia, jakie chcemy nieść przesłanie (śmiech). Muzyka jaką tworzymy pochodzi prosto z naszego serca, jest bardzo chilloutowa i totalnie nie nadaje się na żaden konkurs. Jest niewymuszona, nie ma w niej największych dźwięków świata, mocnych harmonii albo bardzo złożonej struktury kompozycyjnej więc ciężko byłoby to komukolwiek ocenić (śmiech). Oboje więc od początku celowaliśmy w osiągnięcie poczucia, że jeśli komukolwiek spodoba się to co tworzymy: to nie dlatego jaki prezentuje to poziom artystyczny, a ze względu na to, jaki stworzyliśmy tekst czy konkretny klimat.

Coś czuję, że część fanów Linii Nocnej czytających ten wywiad poczuła spory smutek… ale liczę, że zrozumieją wasz punkt widzenia! Osobiście bardzo doceniam, że macie do tego tak sprecyzowane podejście i jest to tak przemyślany przez was temat. Chciałbym Ci też serdecznie podziękować za wspólnie spędzony czas, bo mieliśmy rozmawiać kwadrans, a lekką ręką wyszło nam ponad 30 minut rozmowy! Na sam koniec chciałbym Ci przypomnieć wywiad, jaki udzieliłeś prawie rok temu Timurowi z INFE Polska. Wspomniałeś tam o tym, że nie miałeś pojęcia, iż współproducenci utworów mają możliwość bycia częścią delegacji państwa na Eurowizji. Teraz już zapewne wiesz, więc czy padła jakaś propozycja ze strony hiszpańskiej, abyś wybrał się razem z Blasem do Rotterdamu i zobaczył to wszystko od środka?

Nie jest to pewne, aczkolwiek bardzo bym chciał i sądzę, że są dużo większe szanse na realizację takiego planu niż sezon temu. Podróż byłaby dużo krótsza w porównaniu do tej sprzed roku, co więcej mam sporo znajomych w Holandii więc nie byłaby to jakaś skomplikowana misja logistyczna. Być może więc taka propozycja ze strony RTVE padnie i wtedy będziemy mieli okazję spotkać się w Rotterdamie o ile tam będziesz i pogadać w cztery oczy! (śmiech)

Oczywiście, bez wątpienia zameldujemy się jako redakcja w Centrum Prasowym!

Tak? To świetnie! To w takim razie na pewno się zgadamy! (śmiech)

No pewnie i zakładam, że wiele osób będzie bardzo chętnych aby poznać Cię tam na miejscu, więc bądź gotowy na uczucie bycia obleganym (śmiech)

Wspaniale, już się tym jaram (śmiech)

Zatem jeszcze raz ogromnie Ci dziękuje za możliwość rozmowy i do zobaczenia już niebawem!

Również dziękuje, do zobaczenia i wysyłam pozdrowienia dla wszystkich czytelników Destination Eurovision!