Sans-serif

Aa

Serif

Aa

Font size

+ -

Line height

+ -
Jasne
Ciemne
Sepia

Bugo? Bugo! Co wydarzyło się na festiwalu Sanremo?

Kuba Kuniszewski powraca z nowym tekstem z serii Eurovision Expresso! Dzisiaj postara się przybliżyć wam najciekawszą historię tegorocznej edycji Sanremo, która była jednak tylko tłem glównych emocji i walki o bilet do Rotterdamu.

Jubileuszowa, 70. edycja najstarszego i najsłynniejszego festiwalu w Europie – Sanremo, jest już historią. Włosi zadecydowali, że następcą Mahmooda na eurowizyjnej estradzie będzie Antonio Diodato, który w Rotterdamie postara się utrzymać fenomenalny w ostatnich latach wskaźnik wyników osiągany przez włoskie propozycje. O ile o samym wokaliście, jak i jego hicie Fai Rumore z pewnością będziemy mieli okazję jeszcze napisać (ponieważ w związku ze zwycięstwem, medialny rozgłos wokół Diodato z dnia na dzień przybiera na sile) tak emocje dotyczące samego festiwalu zaczną stopniowo opadać. Wspomnienie tej edycji wydarzenia, którego nieodzownymi elementami są: znakomita muzyka, specyficzna, nieco talk-show’owa koncepcja prowadzenia kolejnych festiwalowych wieczorów, a także skandale, których źródło każdego roku stanowi inna okoliczność, przykryje się delikatną warstwą kurzu historii.

No właśnie… skandale. Okres poprzedzający Konkurs Piosenki Eurowizji w 2019 r. był niezwykle gorący. Doskonale pamiętamy wojnę ukraińskiego nadawcy publicznego z Maruv po Vidbirze, specyficzny system wyboru reprezentanta w Rumunii, gdzie mimo umożliwienia głosowania telewidzom, ich werdykt stanowił zaledwie żałosny ułamek całej puli głosów, a także Sanremo. Festiwal, po którym Ultimo – jeden ze zdolniejszych włoskich artystów młodego pokolenia, chyba na dobre zraził się do koktajlowego towarzystwa w garniturach, a eksportowe trio Il Volo doszło do smutnej refleksji, że poza milionami, czy nawet dziesiątkami milionów Włochów, nikt ich tak naprawdę we własnym kraju nie kocha – a w szczególności włoscy dziennikarze muzyczni.

To wydarzenie nie może istnieć bez skandalu. To zdanie powoli staje się truizmem, jednakże niewiadoma każdego roku pojawia się w chwili, kiedy staramy się przewidzieć kto zostanie postawiony w roli jego strony, a także jakie dokładnie będzie jego zarzewie. Irytujący dziennikarze, nieokrzesani goście wieczoru, protesty w odniesieniu do scenariusza wieczoru, który nie każdej gwieździe mógłby odpowiadać? A gdzie tam! To banał! W tym roku konflikt eskalował pomiędzy… dwoma artystami, którzy pierwotnie zamierzali połączyć siły w walce o wyjazd do Rotterdamu.

Bugo i Morgan (właśc.: Christian Buggi i Marco Castoldi) zamierzali zdominować największą włoską scenę utworem Sincero. Pierwsza serrata, jednakże boleśnie zweryfikowała oczekiwania artystów, ponieważ wszystkie znaki na niebie i ziemi, poczęły wskazywać, że stanowić oni będą tło dla propozycji, które bardziej przypadły Włochom do gustu, zajmując miejsce w dolnej części festiwalowej stawki.

Taką bolesną weryfikację nie każdy znosi łatwo, a szczególny problem z tą sztuką okazał się mieć Marco Castoldi, który całe niepowodzenie duetu, postanowił publicznie zrzucić na niedostateczną, jego zdaniem, liczbę prób, którą mieli im zagwarantować organizatorzy całego festiwalu. Efektem swoistej retorycznej kuli śnieżnej, Castoldi przeszedł z tematu prób, na pozostałe aspekty produkcji całego wydarzenia, powoli zyskując rozgłos, którego tak bardzo pragnął. Christian Buggi wyraźnie odcinał się od poczynań partnera z duetu, początkowo nie komentując jego działań, lecz także nie wspierając go w jego osobistej krucjacie przeciw wszystkim i wszystkiemu, co miało jakikolwiek związek z 70. edycją Festiwalu Sanremo.

Bomba ostatecznie wybuchła podczas festiwalowej nocy z 7 na 8 lutego. Morgan postanowił bez konsultacji z nikim zmienić tekst prezentowanego utworu, w następstwie czego zaczął obrażać Bugo, insynuując mu złe intencje, brak szacunku i arogancję. Adresta oskarżeń, w samym środku występu zszedł ze sceny co możecie zobaczyć TUTAJ. Solówka Castoldiego również nie trwała zbyt długo, ponieważ wkrótce po opuszczeniu sceny przez partnera z duetu, został zmuszony przez organizatorów do przerwania występu. Liczne głosy osób będących zdecydowanie bliżej Sanremo, sugerują jakoby po tym całym żenującym zajściu, za kulisami festiwalu, między artystami doszło do rękoczynów.

Ostatecznie decyzją jury, Bugo i Morgan zostali zdyskwalifikowani z konkursowej stawki. Oficjalny powód wykluczenia, musiał być zgodny z literą regulaminu festiwalu i powołano się na dwa zapisy: <<opuszczenie sceny w trakcie występu>> oraz <<zmianę tekstu konkursowej propozycji>>. Zatem tradycji stało się zadość. Finał jubileuszowego Sanremo upłynął w cieniu piątkowego skandalu.

A jak Wy myślicie? Jakie złe intencje mógłby wytknąć Fabrizio MoroErmalowi Mecie przed dwoma laty? Jak zmieniłby się świat Eurowizji, gdyby Ignazio Boschetto i Gianluca Ginoble nie okazali szacunku Pierowi Barone? No i wreszcie, jak wyglądałby świat, gdyby w 2017 r. Francesco Gabbani (notabene: wielki przegrany tegorocznej edycji Sanremo), publicznie, przed wielomilionową widownią, prezentując Occidentali’s Karma zasugerował partnerującej mu małpie, żeby nie była taka arogancka, a najlepiej to mogłaby się trochę ogolić?