Sans-serif

Aa

Serif

Aa

Font size

+ -

Line height

+ -
Jasne
Ciemne
Sepia

Biały śpiew versus Eurowizja (Runda Druga)

Ósmy tekst z serii Eurovision Expresso poświęcony jest preselekcjom Vidbir. Zapraszamy więc do lektury artykułu autorstwa Kuby Kuniszewskiego!

Bogu dzięki, że w tym roku największym faux-pas, przewijającym się przez Vidbir – tj. ukraińskie preselekcje do Konkursu Piosenki Eurowizji, były jedynie pełne zawodu i niezrozumienia spojrzenia oraz grymasy Jerry Heil i duetu Tvorchi. Tegoroczny format wyboru reprezentanta Ukrainy uległ (na pierwszy rzut oka niedostrzegalnej, acz mimo wszystko istotnej) modyfikacji. W tegorocznej stawce próżno było szukać znanych i spopularyzowanych nazwisk ukraińskiego przemysłu muzycznego. Postawiono więc na artystów, których kariera jest na etapie wczesnego rozwoju, w tym twarze znane z krajowych talent-show. Złośliwi mówią, że UA:PBC postanowiło w ten sposób zagrać na nosie, wokalistom zbyt intensywnie udzielającym się na rosyjskim rynku muzycznym… a tych nie oszukujmy się, na Ukrainie jest większość. Jedną z takich raczkujących na wielkich scenach artystek była Kateryna Pavlenko, frontmenka zespołu Go_A.

Główną inspiracją i swoistą oś twórczości zespołu stanowią motywy ludowe, skrywające w sobie prawdziwie słowiańskiego ducha. Co? Pewnie pomyśleliście teraz, że w kontekście Eurowizji taka propozycja musi się skończyć klęską, tym bardziej po wyniku grupy Tulia rok temu? Nic bardziej mylnego! Ludowy duch rozpościerający się wokół Go_A płynie na intensywnej podbudowie, jaką stanowi muzyka elektroniczna. Z jednej strony: subtelna i perfekcyjnie komponująca się z białym śpiewem prezentowanym przez Katerynę. Z drugiej: zauważalna i wyraźnie zarysowana, przez co ludowość płynąca z twórczości formacji nie pozwala na ani sekundę nudy.

Autentyczna w tym wszystkim pozostaje również sama wokalistka, która w obliczu sceny i widowni, pozostaje jedyna w swoim rodzaju. Jej surowy wygląd, minimalna mimika twarzy, powaga i pozorna beznamiętność, wręcz zmusza odbiorcę do zachowania dystansu od muzyki, którą tworzy. To nie jest jedna z tych piosenek, które po dwukrotnym przesłuchaniu będziecie śpiewać razem z Go_A, ponieważ spozierający z ekranu piorunujący wzrok Kateryny Wam na to nie pozwoli. Solovey, czyli po prostu <<Słowik>>, jest utworem, który należy z zapartym tchem kontemplować, ewentualnie rytmicznie ruszać ramieniem, czy tupać nogą, w rytmie wskazywanym nam przez świetny instrumental.

Tekst Solovey również wydaje się aż do bólu ludowy. Ot, prosta dziewuszka ze wsi, spacerując dolinami i zbierając kwiaty, spotyka równie prostego chłopaka. Wskutek wymiany komplementów oraz wspólnie spędzonych chwil zakochują się w sobie, jednak matka dziewczyny jest ogniwem, które stoi młodym na drodze do szczęścia. Załamana dziewczyna w swej żałobie po oblubieńcu, który jak możemy się domyślać – odszedł, nie chce nawet słuchać porannego śpiewu tytułowego słowika.

Go_A absolutnie kupili swoim występem Ukrainę. Zarówno telewidzowie, jak i jury złożone z Andrija Daniłki (aka Verka Serduchka, reprezentant tego państwa z 2007 roku), Tiny Karol (na Eurowizyjnej scenie zameldowała się 12 miesięcy wcześniej od swojego kolegi) oraz radiowca Witalija Drozdowa: przyznali pochodzącemu z Kijowa kwartetowi komplet 12 balów (punktów). Mimo skromnego doświadczenia i dorobku muzycznego świetne występy zaprezentowali Khayat i Krutь, którzy z utworami kolejno: Call For Love i 99 zajęli pozostałe dwa miejsca na podium tegorocznego Vidbiru.

Lata lecą, a Ukraina wciąż pokazuje, że bezapelacyjnie <<potrafi w Eurowizję>>. Kompozycja Solovey będzie piętnastą prezentacją naszych wschodnich sąsiadów w historii Eurowizji, a wskazać należy, że do tej pory Ukraina nie zaznała goryczy odpadnięcia w półfinale.

A jeśli interesuje Was moje osobiste zdanie… to i w tym roku jej nie pozna! Sam utwór brzmi naprawdę dobrze, a Go_A wygląda na zespół, który odrobił pracę domową analizując ubiegłoroczne błędy popełnione przez polski eksperyment z zespołem Tulia.