Sans-serif

Aa

Serif

Aa

Font size

+ -

Line height

+ -
Jasne
Ciemne
Sepia

W sobotę pękną nam serca? Finał Söngvakeppnin nadchodzi!

Gorąco zapraszamy do przeczytania dziewiątego tekstu z serii Eurovision Expresso. Dzisiaj Kuba Kuniszewski zaserwuje nam pogłębioną analizę nadchodzącego finału preselekcji w Islandii!

Czy łatwo jest wcielić się w rolę następcy reprezentanta, który z marszu stał się swoistą ikoną? Narażać się na porównania, stawić czoła oczekiwaniom związanym z ubiegłorocznym kapitalnym wynikiem, być metaforycznym spadkobiercą eurowizyjnego dziedzictwa zespołu Hatari? Oczywiście, że nie!

Wielu z pewnością po kilka razy by się zastanowiło, gdyby zostali postawieni przed szansą reprezentowania Islandii na tegorocznym Konkursie Piosenki Eurowizji. Wielu, lecz nie wszyscy, a na nasze szczęście wśród tych śmiałków znalazła się grupa naprawdę zdolnych artystów, którzy już w nadchodzącą sobotę powalczą o bilet do Rotterdamu podczas finału Söngvakeppnin 2020.

Wyobrażam sobie co pomyśleliście rzucając okiem na tytuł <<o Matko, Kuniszewski znów będzie tworzył peany pochwalne na cześć Hatari, sugerując że wszystko to co w tym roku może z Islandii pojechać na Eurowizję jest beznadziejne>>. Nic bardziej mylnego! Tegoroczna finałowa stawka Songvakkepnin jest potężna jakościowo, a zarazem pochodzi z tak różnych światów muzycznych. Mogę więc już dziś stanowczo powiedzieć, z Islandii do Rotterdamu nie pojedzie propozycja, która bez większych problemów mogłaby zająć w czołówce całego konkursu.

Abstrahując jeszcze przez chwilę od samych artystów, prześledźmy pobieżnie gatunki muzyczne, których przedstawiciele powalczą o zwycięstwo w tym formacie. Mamy muzykę klasyczną (iście zakrawającą klimatem o śpiew średniowieczny), alternatywny synth-pop, jest też typowy skandynawski rock, a to tylko skrajności na skali, która kryje wewnątrz utwory, które mogą przypaść do gustu publiczności. Każdy artysta ze swojego gatunku biorący udział w finale islandzkich preselekcji prezentuje światowy poziom, jednakże zwycięzca może być tylko jeden, przez co już dziś mogę stanowczo stwierdzić, że niezależnie od triumfatora, grono fanów niezadowolonych z wyboru Islandczyków, będzie niezwykle pokaźne.

Dobiega końca czas oczekiwania na finał! Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują nam, że realnych faworytów jest tylko dwóch (bardziej optymistycznie nastawieni do tematu fani rocka powiedzą, że trzech). Pierwszym z nich jest Iva Marin Adrichem, 21-latka z Reykjaviku, muzycznie kształcąca się w Holandii. Urzekła ona świat nie tylko swoim pięknym, klasycznym głosem, ale i osobistą walką z towarzyszącymi jej od urodzenia przeciwnościami losu. Mowa tutaj o genetycznie uwarunkowanej wadzie wzroku. Jej Oculis Videre od pierwszych publikacji całkowicie zdominowało serce europejskich fanów wydarzenia, jednakże… sami Islandczycy pozostają względem niej bardziej powściągliwi. Według aktualnych notowań, Ivie daje się około 25% szans na zwycięstwo, a za każde postawione u bukmachera 100 zł na jej triumf, można wygrać od trzy – do czterokrotności zainwestowanego wkładu.

Na chwilę obecną w wyścigu pretendentów Iva, nieoficjalnie, zdaje się ustępować formacji Daði og Gagnamagnið, której frontmanem jest Daði Freyr Pétursson, który od premiery singla Gagnamagnið (eng. Think About Things) stał się internetowym viralem, co zawdzięcza swojej wynikającej z ponadprzeciętnego wzrostu (aż 208 cm) scenicznej, ruchowej niezręczności. Gagnamagnið jest utworem niesztampowym, jest to prezentacja, która pod kątem zdolności do wywołania uczucia skonfundowania u odbiorcy, mogłaby się nazywać godnym następcą Hatari. Na tym jednak wszelkie podobieństwa się kończą (no, chyba że uwzględnimy zamiłowanie do zielonych dresów). Synth-popowa propozycja rówieśnika Ivy Marin Adrichem, jest w rzeczywistości bardzo intymną rozmową ojca z jego sześciomiesięczną córką, dotyczącą sposobu postrzegania świata przez dwa różne pokolenia i poglądów na <<rzeczy>> stanowiące jego fundament. Utwór mimo delikatnej psychodeli, jakiej może przysparzać podczas pierwszego przesłuchania, towarzyszy występ pełny ciepła i pozytywnych emocji, którego swoisty <<signature-moment>> stanowi, taneczny krok między równolegle ustawionymi mikrofonami. Być może rzuci wyzwanie The Roop i Samancie Tinie w konkursie na najbardziej memogenną choreografię tegorocznego Konkursu Piosenki Eurowizji. Sam Daði wraz z żoną, siostrą i trójką przyjaciół, wchodzących w skład jego bandu, fenomenalnie wpisują się w obraną kreację sceniczną. Bawiąc się utworem i wykreowaną przy jego użyciu konwencją, z sekundy na sekundę transformują występ ze statyczno-anemicznego, do taneczno-dynamicznego. Stąd to właśnie Gagnamagnið na dzisiaj wyrasta na głównego faworyta Songvakkepnin. Szanse powracającego po trzech latach na scenę islandzkich preselekcji do Eurowizji Daðiego, bukmacherzy szacują na ok. 50%, a za każde postawione 100 zł, są w razie jego zwycięstwa gotowi wypłacić 160-170 zł.

Nieco w drugim rzędzie, ale wciąż z szansami na końcowy sukces, plasuje się formacja Dimma z utworem Almyrkvi (pol. Pełne Zaćmienie). Rockowy zespół skupiony wokół Stefana Jakobssona (nierzadko tytułowanego najlepszym rockowym wokalistą Islandii) przygotował na tegoroczne Songvakkepnin utwór zachęcający do poszukiwania światła, nawet jeśli pozornie wydaje się, że zewsząd ogarnia nas mrok. Almyrkvi, mimo powszechnego wyobrażenia na temat skandynawskiej muzyki rockowej, jest propozycją zdecydowanie bardziej melodyjną, niż mógłby na to wskazywać panujący stereotyp. Wybitny wokal Jakobssona wspiera przyjemna gitarowa linia melodyczna, skutkiem czego można stwierdzić, że aktywna w przemyśle muzycznym od szesnastu lat formacja, zdołała przygotować na preselekcje utwór, w którym zachowała swojego autentycznego ducha. Co więcej, jednocześnie przystroiła go w sposób, który czyni go przystępnym dla szerokiego grona odbiorców. U bukmacherów: miejsce trzecie, procentowo ich szanse na końcowy triumf oscylują około 15%, a w razie postawienia 100 zł na ich zwycięstwo, można wyciągnąć od bukmachera nawet 500-550 zł.

Mimo, że szanse pozostałych artystek, które wystąpią podczas sobotniego wieczoru w Reykjaviku – czyli Isold & Helgi z piosenką Meet Me Halfway, oraz Niny z kompozycją Echo, jawią się jako symboliczne (wręcz iluzoryczne) również one zyskały pokaźne grono fanów, co tylko potwierdza ponadprzeciętny poziom tegorocznego finału Songvakkepnin.

A co na ten temat sądzi community? Na początku tygodnia poprzedzającego finał tych preselekcji, przeprowadziłem ankietę w facebookowej grupie eurowizyjna, zrzeszającej niemal dwa tysiące fanów Eurowizji z Polski. Głosowali następująco:

Z kolei międzynarodowa społeczność skupiona w grupie Eurovision World (ok. 11 tysięcy członków), w taki sposób określiła swoje muzyczne sympatie:

O zdanie zapytałem również moich świetnych kolegów z redakcji Destination Eurovision oraz źródeł będących częścią naszej globalnej siatki partnerów medialnych. Zdania, jak można było się spodziewać po ankietach przeprowadzonych pośród szeroko pojętej społeczności eurowizyjnej, są podzielone:

Oboje bardzo byśmy chcieli, aby wygrał Dadi Freyr. Dlaczego? Urzekł nas występ (Zielone ludki górą!), jedyny w swoim rodzaju klimat, naturalność, prostota i humor. Dadi powinien wygrać już w 2017, dlatego teraz tym bardziej jemu kibicujemy. ~ Paula Dąbrowska z Destination Eurovision i Karol Stachowicz z Eurowizyjnego Kotła

Tegoroczna edycja Söngvakeppnin to niewątpliwie worek pełen pięknych, szlachetnych kamieni. Pośród nich jeden diament <<Oculis Videre>>! Tajemnicza melodia przywodząca na myśl średniowieczne chorały i przenikający duszę głos Ivy sprawiają, że na 3 minuty zapominam gdzie jestem i co robię. Czy nie o to przede wszystkim chodzi w muzyce? Trzymam kciuki żeby Islandia wyrwała się z zeszłorocznego piekiełka i wstąpiła do muzycznego nieba. [red. ostatnie zdanie zostało częściowo ocenzurowane, przez jedynego, słusznego autora tego artykułu] ~ Paweł Wójcik z Destination Eurovision

#eurowizyjnegadugadu [E7S2] ► 🇮🇸 Söngvakeppnin (Uczestnicy)

★ #destinationeurovision #destinationrotterdam #eurowizyjnegadugadu #eurovisiontalktalk[PL] Niedzielny wieczór poświęciliśmy rozmowie na temat stawki 🇮🇸Söngvakeppnin. Czyje utwory zaimponowały nam najbardziej? Czy były powody do zawodu? Jakie są szanse na kontynuację dobrej serii rozpoczętej w Tel Awiwie przez kontrowersyjną grupę Hatari? Odpowiedzi na te i pozostałe pytania podjeli się Robert Urban (Robiw2) oraz Sebastian Mnich.Zapraszamy do obejrzenia materiału i pozostawienia swoich komentarzy!—[ENG] We devoted a Sunday evening to a conversation about the 🇮🇸 Söngvakeppnin rate. Whose songs impressed us the most? Were there reasons to be disappointed? What are the chances of continuing the good series launched in Tel Aviv by the controversial group Hatari? Robert Urban (Robiw2) and Sebastian Mnich answered these and other questions.Feel welcome to watch this video and left your comments!

Opublikowany przez Destination Eurovision Niedziela, 26 stycznia 2020

Pięciu finalistów z czego dwóch głównych faworytów do zwycięstwa. Świetnym kontrastem dla Hatari byłaby zjawiskowa Íva, która zachwyca swoim głosem. Z drugiej strony staging wydaje się pusty a sama artystka jest bardzo statyczna, co zaniża potencjał kompozycji. Islandzkim odpowiednikiem The Roop można nazwać Daði Freýr, który wraca w wielkim stylu. Jego utwór jest pozornie prosty, a jednak ma wyjątkową jakość i niezwykle chwytliwą melodię. Staging odwzorowywuje doskonale nastrój z klipu, a w TV wygląda to naprawdę bardzo sympatycznie. Jedyne ryzyko widzę w głosowaniu jury, które może być na nie. W przypadku zwycięstwa Daði można spokojnie spać wiedząc, że widzowie go pokochają. ~ Robert Urban z Robiw2

Finał tegorocznego Söngvakeppnin to bitwa muzycznej jakości ale w zupełnie innych opakowaniach. Mimo ogromnego szacunku do tego co zaserwowała Iva (szalenie jakościowy i charakterystyczny nawet na tle różnorodnej Eurowizji utwór) i DIMMA (to taki rodzaj cięższego grania, które jako fan rocka aprobuje i chcę więcej na największej scenie), szczególnie kciuki trzymam za <<Think About Things>>. Bezpretensjonalność propozycji Daði og Gagnamagnið i zarazem ogromna chwytliwość tego kawałka byłaby wielkim atutem Islandii w Rotterdamie. Co więcej widzę potencjał na stworzenie wielkiego mostu miłości z fanami utworu „On Fire” co zaowocowałoby z mnóstwem zabawy oraz wspólnego bujania się do tych właśnie melodii. Oto właśnie chodzi na Eurowizji! ~ Sebastian Mnich, Destination Eurovision

Wygrać myślę że wygra Iva, choć tak naprawdę jednakowo satysfakcjonowałoby mnie zwycięstwo prawie wszystkich finalistów z wyjątkiem Isold & Helgi, które trochę odstają od stawki. O ile poziom pierwszego półfinału był tragiczny (jedynym jasnym punktem była formacja DIMMA), o tyle drugi semi zdecydowanie nadrobił i w efekcie PRAWIE cała stawka finałowa reprezentuje wysoki poziom. ~ Kacper Pawłowski, członek grupy: eurowizyjna, aktywny obserwator Destination Eurovision

Serce mówi Daði, rozum mówi Iva / Serce mówi Iva, rozum mówi Daði ~ absolutna większość zapytanych o zdanie członków społeczności eurowizyjnej

Przewidywać dziś zwycięzcę, to jak wróżyć z fusów. Kto wygra upragniony bilet do Rotterdamu? Początek finału Söngvakeppnin 2020 już w sobotę – 29 lutego, w mieszczącej się w Reykjaviku hali Laugardalshöllin o godzinie 20:45 czasu polskiego.