Sans-serif

Aa

Serif

Aa

Font size

+ -

Line height

+ -
Jasne
Ciemne
Sepia

[2020] NQ TOP 11 ● Sebastian Mnich

Sezon preselekcyjny 2019/2020 dostarczył nam wiele znakomitych utworów. W tej serii pochylimy się nad tymi, które ostatecznie nie wygrały ale według naszych redaktorów powinny być zapamiętane. Kolejny pakiet piosenek dostarczy wam Sebastian Mnich!

Poniższa lista zawierać będzie dziesięć najlepszych zdaniem Sebastiana piosenek + jedno honorowe wspomnienie czyli utwór, który był blisko znalezienia się na niej lecz zabrakło mu niewiele!

Honorowe Wspomnienie

🇲🇩 ● Lanjeron Hi Five

Jeśli mielibyśmy stworzyć ranking najbardziej wyszydzanych formatów preselekcyjnych, to w ścisłej czołówce zameldowałoby się O Melodie Pentru Europa. Podejrzewam też, że wiele tez popierających taki sposób odbierania tego, co dzieje się w Mołdawii – miałoby sens. Jak jednak uczy życiowe doświadczenie, nawet bardzo amatorskie i często fatalnie technicznie zrealizowane formaty potrafią zaserwować coś pozytywnego również w warstwie muzycznej. Do tej grupy kwalifikuję właśnie formacje Lanjeron, która zaserwowała nam absurdalnie energetyczną oraz wyluzowaną propozycję Hi Five. Na tle ogromnej liczby jakościowych ballad zgłoszonych do tegorocznej edycji, taka propozycja miałaby sporą szansę zostać docenioną za swoją szczerość. Bo tutaj nie chodzi o uwodzenie publiki głębokim przesłaniem, a spowodowanie, żeby po ich głowach niczym wirus krążyła ta melodia oraz refren. Ze mną ta sztuka im się udała i za to jestem im koniec końców bardzo wdzięczny!

Najlepsza Dziesiątka

🇺🇦 ● Assol Save It

Cały czas jestem zaskoczony bardzo chłodnym odebraniem tak dobrego utworu, jak Save It. Znakomita nowoczesna linia melodyczna (łącząca płynnie pop, r’n’b oraz elektronikę) połączona z sensualnym wokalem Assol (słychać to szczególnie w wersji studyjnej) powinna zapewnić artystce komfortowy awans do ścisłego finału tegorocznego Vidbiru. Tak się jednak nie stało, a co więcej kawałek wylądował na samym dnie półfinałowej klasyfikacji. Pozostaje mieć nadzieję, że kolejną próbę w jej wykonaniu zobaczymy za rok. Słabnącemu muzycznie formatowi naszych południowo-zachodnich sąsiadów taka pomoc się przyda!

🇸🇪 ● Paul Rey Talking In My Sleep

Aż dziw bierze, że w tym najbardziej przereklamowanym i muzycznie dennym formacie preselekcyjnym, jakim jest Melodifestivalen potrafią uchować się jeszcze jakieś perełki! Obok kompozycji zaśpiewanych przez zwyciężczynie, czyli The Mamas lub Annę Bergendahl do tego grona zaliczam również kawałek Talking In My Sleep. Paul Rey dostarczył widowni niebywale cenną dawkę artystycznej wrażliwości, kapitalnych warunków głosowych oraz wysokiej kompozycyjnej jakości. W tym zupełnie standardowym (dzieje się tak bowiem co rok) szwedzkim zalewie bylejakości (słynącym z wiecznie powtarzanych patentów począwszy od sklejonych ze stu innych piosenek komercyjnych popowych hitów na równie miałkich latino szlagierach kończąc), należy doceniać takich ludzi jak Paul, którym przyświeca zupełnie inny cel. Trzymam kciuki za powrót za rok i podjęcia się beznadziejnej próby przekonania widowni Melfestu, na czym polega dobra muzyka!

🇮🇹 ● Pinguini Tattici Nucleari Ringo Starr

Smutny przypadek fatalnych muzycznie preselekcji omówiony, czas więc przejść do wydarzenia obfitującego w znakomite kawałki. Ubóstwiam wszystko, co związane z Festival di Sanremo i ogromnie się cieszę, że Konkurs Piosenki Eurowizji jest powiązany z nagrodą dla zwycięzcy tego najbardziej prestiżowego festiwalu w całej Europie. Nie miałbym nic przeciwko, gdyby bilety do Rotterdamu zdobyła formacja Pinguini Tattici Nucleari, której utwór Ringo Starr spełnił moje wszystkie subiektywne wymogi. Spora doza chwytliwości? Jest! Elementy rockowe, z których Włosi na Eurowizji zbyt często nie korzystają? Odnotowane! Kapitalna nazwa zespołu, jak i piosenki, które przy okazji zapadają w pamięci? Gotowe! Podsumowując: świetny kawałek udowodniający, że sporo mamy dobrych grup na półwyspie Apenińskim!

🇨🇿 ● Olga Lounová Dark Water

Kiedy okazało się, że wbrew deklaracjom nie doczekamy się finału czeskich preselekcji realizowanego w mieszczącej ponad 10 tys. osób hali… zrobiło mi się autentycznie smutno. Nasi sąsiedzi udowodnili jednak, że przy sporej liczbie chęci oraz profesjonalizmu, nawet z takiej niekorzystnej PR’owo sytuacji można wybrnąć z tarczą. Tegoroczne poszukiwania najlepszego utworu dostarczyły nam mnóstwo świetnej muzyki, a wybitnym przykładem jest piosenka Dark Water. Oczyma wyobraźni widzę tę epicką bitwę ballad, jakiej częścią byłaby Olga Lounová, bo potencjał tej piosenki był gigantyczny. Wysmakowanych, ślicznie zaśpiewanych i bardzo mądrze skomponowanych kompozycji powinniśmy żądać na Eurowizji co rok i artystce należy podziękować za świetną realizację oczekiwań wielu fanów największego muzycznego wydarzenia na świecie!

🇱🇹 ● Moniqué Make Me Human

O tym, jak gigantyczny skok jakościowy zaliczyły litewskie preselekcje w tym roku można by pisać bardzo długo. Z przydługiego maratonu tworzonego dla szczerze nienawidzących samych siebie masochistów, jak feniks z popiołów powstał jakościowy muzyczny event nagradzający widzów pełną paletą świetnych kawałków. Kluczowym tego przykładem są zwycięzcy, czyli The Roop, ale na sporo pochwał zasługuje również Moniqué. Jej Make My Human w kategorii eterycznych, bardzo tajemniczych, ale zarazem nowoczesnych ballad plasuje się u mnie na szczycie listy. Jestem też przekonany, że gdyby On Fire zabrakłoby w stawce – ten utwór byłbym naturalnym zwycięzcą całego maratonu Pabandom iš naujo! Stąd rozumiem gigantyczny smutek artystki oraz jej fanów… ale głowa do góry! Potrzebujemy kolejnych tak jakościowych piosenek w najbliższych latach, więc dziewczyno wiesz co dalej powinnaś zrobić!

🇷🇸 ● Naiva Bas Bas

Pora powtórzyć pytanie, które rozdziera moje serce oraz duszę od tygodni: jakim cudem tak wiele udanych utworów przegrało z potwornym muzycznym paszkwilem autorstwa Hurricane? Jeśli nie wierzycie w zasadność mojego twierdzenia, powyżej prezentuję absolutnie najlepszy utwór tegorocznej stawki Beoviziji. Sama Naiva podkreślała w wywiadach, że awans do finału był dla niej ogromną niespodzianką… weźmy jednak te słowa na garb wrodzonej skromności artystki. Nie ulega dla mnie żadnej wątpliwości, że Baš, baš posiada wszystkie atuty regionalne (związane z serbskim dziedzictwem) oraz globalne (to znakomicie skomponowana kompozycja), aby stać się Eurowizyjnym hitem i kontynuować przepiękną jakościową ścieżkę, jaką zapoczątkowała w Tel Awiwie cudowna Nevena Božović. Nie ukrywam więc swojego zawodu ostatecznym werdyktem i liczę na więcej takich piosenek, chociażby za rok!

🇪🇪 ● Anett x Fredi Write About Me

Każdy uważny widz oraz czytelnik Destination Eurovision zna moje silne przywiązanie do wszystkich Eurowizyjnych propozycji zawierających w sobie choć trochę wpływów jazz, soul czy gospel. Nie ma się więc co dziwić, że piosenka Write About Me zwróciła moją uwagę już na wczesnym etapie analizowania utworów zakwalifikowanych do tegorocznej edycji Eesti Laul. Biorąc jednak pod uwagę realia, byłem święcie przekonany, że utwór polegnie już na etapie półfinału. Nie dość jednak, że się tak nie stało, to jeszcze kompozycja znalazła się w finałowej złotej trójce… co uważam za jedną z piękniejszych historii tego sezonu. Ja przy muzycznym dziele Anett i Frediego nigdy się nudziłem, a co więcej byłem ogromnie zaszczycony samym faktem obecności tej klasy piosenki w Eurowizyjnym uniwersum. Serdecznie polecam to chilloutowe dzieło sztuki!

🇵🇱 ● Albert Černý Lucy

A skoro wspominaliśmy już o utalentowanych i sympatycznych Czechach… to trudno nie wspomnieć również o Albercie! Jego partycypacja w średnio wyegzekwowanym oraz przemyślanym formacie Szansa Na Sukces było gigantyczną ale zarazem wspaniałą niespodzianką dla krajowego fandomu. Podobnie jak potwierdzona plotka, że utworem jaki brany jest pod uwagę do reprezentowania Polski w Rotterdamie jest kompozycja Lucy. Otrzymaliśmy więc perfekcyjny pakiet: pamiętany globalnie przez Eurowizyjną publikę projekt Lake Malawi (nie minął przecież rok od prezentacji Friend of a Friend w Tel Awiwie), kapitalną i wybijającą się swoją energią piosenkę (na tle wielu ballad byłby to ogromny handicap) oraz czystą naturalność połączoną z brakującą wielu charyzmą. Jurorzy i telewidzowie podjęli inną decyzję… dla mnie zupełnie niezrozumiałą. Pozostaje mi mieć nadzieję, że szansa na tak perfekcyjny Eurowizyjny pakiet (bo Albert nam go dostarczał) przydarzy nam się szybciej niż za 10-20 lat!

🇳🇴 ● Kristin Husøy Pray For Me

Jubileuszowe Melodi Grand Prix reklamowane jako wspaniała okazja do zapoznania się z utalentowanymi artystami pochodzącymi ze wszystkich rejonów Norwegii… mówiąc delikatnie zawiodło. Odsłuchiwanie większości utworów wrzucanych do sieci równo co 7 dni było równie idyllicznym doświadczeniem co skakanie na główkę do basenu wypełnionego szkłem. Dzięki Bogu znalazły się jednak odstępstwa od tej reguły, ratujące moją delikatną konstrukcję psychiczną oraz nadwyrężony tandetą gust muzyczny. Reprezentantką tej grupy była bez wątpienia wyśmienita Kristin Husøy, której Pray For Me było najlepszym możliwym komplementem młodej artystki w stronę jej muzycznych idoli. Znakomita barwa głosu otoczona smakowitym tłem r’n’b i soulu napędzała każde pojedyncze odtworzenie piosenki. Do tego samego wniosku musieli też dotrzeć widzowie w Norwegii, dzięki czemu absolutnie dwie najlepsze piosenki spotkały się w finałowym gold duelu. Tylko wielki comeback zabrał miejsce Kristin możliwość wyjazdu na Eurowizję… ale nie mam o to pretensji. Ona jeszcze wróci i nas ponownie zachwyci!

Zwycięzca

🇮🇹 ● Francesco Gabbani Viceversa

Jak powracać to właśnie w takim stylu! Bez pośpiechu, będąc gotowym na kolejne muzyczne wyzwanie, Francesco Gabbani uraczył nas swoją obecnością na scenie tegorocznego Festival di Sanremo. Trudno zresztą nie odnieść wrażenia, że ta przerwa od konkursowych zmagań znakomicie mu zrobiła. Na wielu płaszczyznach fani Eurowizji mogli bowiem poznać Włocha z zupełnie innej strony. Mniej rozrywkowej, a bardziej romantycznej. Bez charakterystycznych elementów scenicznych, za to dużo spójniejszą z tym, kim jest. Ta swoboda, luz i autentyczność biła od Francesco i jego przepięknego utworu. Wyśmienicie napisanego i wielokrotnie zaskakującego, tekstowo wzruszającego oraz brawurowo zaśpiewanego. Włochy zaserwowały nam najlepszy pojedynek o zwycięstwo tego sezonu i mam nadzieję, że kolejne podejście Gabbaniego przyniesie mi takie same konkluzje!

Dziękujemy za lekturę tego artykułu! Kolejne TOP 11 stworzone przez członka redakcji Destination Eurovision pojawi się w ciągu najbliższej doby!